niedziela, 29 maja 2016

Znowu w ogrodzie...

...i znowu Malabrigo Sock :) Kto ma dość, proszę nie oglądać, bo zdjęć trochę, a obowiązku nie ma.

Ten sweterek powstał z litości. Bo tak jakoś jest, że w sklepie zostaje mi często po jednym motku włóczki Sock - w paczce jest 5 szt, na sweterek trzeba zazwyczaj 3-4 i dlatego właśnie po jednym czasem zostaje. Jak wiadomo i jak już pisałam wcześniej, ta włóczka potrafi się różnić nawet w ramach jednej partii farbowania, a już między partiami różnice bywają kolosalne. I tak leżą sobie czasami obok siebie dwa niby te same, a jednak całkiem inne i klientki je omijają. A ja do tych pięknych moteczków mam nie wiedzieć dlaczego bardzo osobisty stosunek i mi przykro, że takie niechciane są. Nikt ich nie chce, a inne już dawno przerobione cieszą oczy. Postanowiłam z tej "wady" uczynić atut i połączyłam teoretycznie tylko dwa kolory, a w praktyce trzy :)



Na górze kolor Turner, pośrodku Candombe, w którym widoczna jest bursztynowa zieleń taka sama jak w Turner, a na dole znowu Candombe, ale więcej w tym motku fioletów, które oczywiście też są w części środkowej. Żeby ładnie się przenikały na łączeniach jest wariacja na temat ściegu tkanego czy lnianego, nigdy nie wiem jak się nazywa. Jak zwał, tak zwał i tak zrobiłam go zupełnie po swojemu, żeby mi te kolory dobrze się eksponowały :) Na zdjęciu poniżej, zrobionym poza ogrodem, widać to chyba najlepiej.


Dane techniczne:
Wzór - bez wzoru, powstała ogólna koncepcja i tworzył się w trakcie robienia od góry :)
Włóczka - Malabrigo Sock, niecałe trzy motki. Został mi jeszcze Turner i trochę "dolnego" Candombe.
Druty w rozmiarze 3




Jestem z niego bardzo zadowolona, nosi się świetnie. Kolejne sweterki oczywiście się robią, bo czemu by nie? Teraz już trochę bardziej letnie. Myślę już zdecydowanie o wakacjach, bo pogoda temu sprzyja. Aż żal siedzieć w mieście. W tych niewielu wolnych chwilach, jakimi dysponuję staram się przebywać więcej na świeżym powietrzu, jeżdżę na rowerze i trochę znowu biegam. Mam nadzieję, że ruch pozwoli mi robić mniejsze sweterki :)

I jeszcze ogrodowo trochę. Pierwszy raz widziałam, a nie była to moja pierwsza wizyta w Ogrodzie Botanicznym, drzewo o nazwie dawidia chińska potocznie zwane drzewem chusteczkowym lub po prostu chusteczkowcem. Nazwa trafiona, bo rzeczywiście wygląda tak, jakby na gałęziach ktoś porozwieszał białe chusteczki. Wcześniej chyba skupiałam się zawsze bardziej na kwiatach i przeoczyłam tę niezwykłość.






Drzewo to podobno kwietnie aż do czerwca, więc jest jeszcze szansa je zobaczyć. Warto się wybrać i podziwiać. Wiem, że to już może nudne, że ja tak ciągle o tym ogrodzie, ale własnego nie posiadam, więc chwalę się wspólnym, wrocławskim dobrem :) W kolejnych postach pewnie nadal będę się tym ogrodem chwalić. Wybaczycie? Z komentarzy, za które bardzo dziękuję, wnioskuję, że chyba tak.

niedziela, 22 maja 2016

Victoria w ogrodzie

Znowu wrocławski Ogród Botaniczny. Może ktoś ma dość? Trudno, będzie jeszcze kilka zdjęć z tego pięknego miejsca. Tym razem zrobiony jakieś dwa miesiące temu sweterek w kolorach, który podobno bardzo podkreśla kolor moich oczu :) Może dlatego stał się od razu jednym z ulubionych?






Dane techniczne:
Wzór Victoria z książki Refined Knits. Wspaniała książka! Z pewnością wykorzystam jeszcze kilka wzorów. Warto mieć na swojej wirtualnej półeczce, można ją kupić na Ravelry.
Włóczka: Malabrigo Sock w kolorze Persia. Włóczka jak zawsze różniła się kolorami motków, więc musiałam mocno mieszać - taki jej urok. Zużyłam mniej niż 3 motki.
Druty: HH r. 3

Spacerowanie po ogrodzie jest naprawdę wspaniałe. Zachwycać się można każdą roślinką, bo zbiór jest imponujący!  Ogród powstał w 1811 roku i w zbiorach jest ponad 11 500 gatunków i odmian roślin zgromadzonych na powierzchni prawie 7,5 h. Za 15 zł, bo tyle kosztuje bilet wstępu, przenosimy się do całkiem innej rzeczywistości, a nadal jesteśmy w centrum miasta! Jeśli "mój" ogród podoba się Wam, to proponuję obejrzeć jeszcze kilka zdjęć.
I nie są to ostatnie zdjęcia z ogrodu :) Będzie więcej!






piątek, 20 maja 2016

Piórkowy i liściasty w ogrodzie

Piórkowe sweterki w modzie :), więc jakże inaczej? Ja mam taki piórkowy sweterek wydziergany rok temu i jakoś nie doczekał się wcześniej zdjęć. Okazja jednak się nadarzyła, więc pokazuję. 
Najpierw trochę zabawy fotoszopem :) Zieleń w dużej ilości!


 No i w końcu on - mój piórkowy liściasty. A jak liściasty, to musi być przecież wśród liści, prawda?



Sweterek wpisuje się zdecydowanie w akcję "Cała Polska dzierga piórkowe sweterki", kto jeszcze się nie przyłączył, ten gapa :)


Dane techniczne:
wzór - bez wzoru, robiony od dołu, na okrągło z zastosowaniem jakiegoś ażuru na przodzie swetra.
włóczka - Kid Silk Drops nr 19, zużycie ok. 4 motków, może trochę z piątego, ale po roku nie pamiętam.
druty - Boże... chyba 4, albo 5? No właśnie... Tak to jest, jak się po takim długim czasie pisze posty, a notatek nie robi.

Takie sweterki są fajne, bo szybko się je robi, są leciutkie, ale jednak troszkę grzeją. W szafie mam jeszcze kilka, więc pewnie w niedługim czasie znów coś pokażę :) Swoją drogą ile można mieć sweterków? Knitolog mówi, że rok ma tyyyyyyle dni... Więc można mieć dużo :) Tak, minimalizm w tej kwestii przynajmniej jest mi zdecydowanie obcy.

sobota, 14 maja 2016

Aniversario w ogrodzie

Nie, to nie są zdjęcia z ogrodu Majorelle w Marrakeszu! To wrocławski Ogród Botaniczny. Centrum miasta, jakiś niecały kilometr od mojego domu. W tym pięknym otoczeniu w końcu zostały zrobione zdjęcia sweterka, który już zapowiadałam przy okazji chwalenia się metką. Nie będę ukrywać, że jestem z niego bardzo zadowolona :) Powstał bez konkretnego pomysłu. Miał być gładki, bo włóczka to absolutne szaleństwo kolorów. W trakcie robienia natchnęło mnie jednak i dodałam mu jeszcze troszkę koloru żakardem. A co będę sobie żałować!

photo by Knitolog :)

photo by Knitolog :)

Dane techniczne:
Włóczka Sock Malabrigo w kolorze Aniversario, zużyłam niecałe 2,5 motka + niedużą ilość koloru Ochra.
Druty HH rozmiar 3
Wzór - bez wzoru, spontaniczny, robiony od góry z modelowaniem i pikotkowym, kombinowanym wykończeniem dołu i rękawów.

photo by Knitolog :)

photo by Knitolog :)

Z włóczką historia jest taka, że w dostawie było jej niewiele. Kolor ten jest nowością Malabrigo w 2016 roku i prawdę mówiąc nie widziałam jeszcze "na żywo", ani na zdjęciach żadnej rzeczy z tej włóczki zrobionej. Więc oczywiście napaliłam się na nią jak nie wiem co. Ale nie tylko ja :) I wyszło na to, że dzieliłyśmy się z Knitologiem czyli Dorotką pięcioma motkami na pół . I to dokładnie na pół! Każdy motek, choć z jednej paczki i z jednej partii farbowania, wyglądał kompletnie inaczej. Dorotka z wagą te motki przewijała, żeby było po równo i sprawiedliwie. W robótce oczywiście mieszałam te motki, nitki zmieniałam na oko, co kilka rzędów. 


I tak oto znowu mamy sweterki "takie same, ale całkiem inne" :) Kto był na majowym spotkaniu dziewiarek, ten już miał okazję nas zobaczyć razem :)

zdjęcie ze strony e-dziewiarka.pl

Na koniec jeszcze zdjęcie z prawdziwego ogrodu Majorelle. Agawa prawie identyczna, prawda? :) Miałam przyjemność podziwiać go 8 lat temu. Oczywiście biorąc pod uwagę klimat itd. trudno porównywać te dwa ogrody, ale uwierzcie mi na słowo - wrocławski jest przepiękny! Więcej zdjęć będzie w kolejnych postach, więc zaglądajcie!

photo by Makunka :)


sobota, 7 maja 2016

Dlaczego czasem trzeba obejrzeć polski serial

Nie wiem czy już pisałam wcześniej o tym, że nie oglądam telewizji. To mój świadomy wybór, bo lubię oglądać co chcę i kiedy chcę, a nie kiedy akurat puszczają. Uwielbiam oglądać filmy, a także wiele seriali, które czasami są naprawdę znakomite i wciągające. I nie należy do nich z pewnością "M jak miłość". Dodam, że "Na Wspólnej" też nie. Mam jakieś trochę uprzedzenie chyba do polskich seriali, albo co, ale... Telewizji nie oglądam też ze względu na reklamy, które doprowadzają mnie do szału po prostu. Tak, to jeden z głównych powodów, dla których nie lubię oglądać telewizji. 

Od bardzo dawna nie kupuję również prasy kobiecej. Szkoda mi po prostu pieniędzy i czasu na czytanie o tym, jak mam żyć, jak mam wyglądać, co powinnam kupować, co jeść itd. Nie interesuje mnie życie gwiazd, ani co robią ich dzieci, ani jakie mają zwierzęta itd. Wychodzę z założenia, że jak będę chciała znaleźć jakiś nowy pomysł na siebie, albo czegoś konkretnego dowiedzieć, to pewnie go znajdę niekoniecznie w kolorowych gazetkach - przepełnionych reklamami :)

Przychodzą jednak takie chwile, gdy robiąc wieczorkiem na drutach odpalę sobie jakiegoś internetowego playera i ciurkiem oglądam jakiś program. Np. "Magiel towarzyski" (sic!).
Ktoś powie - strata czasu i beznadzieja. Wstyd się przyznać, czym tu się fascynować?! Otóż ja się przyznaję :) Dawno nie oglądałam i choć na playerze są raczej starsze odcinki, więc tematy były tzw. odgrzewanymi kotletami i pewnie wszyscy wiedzą o tym, o czym ja się dopiero dowiedziałam, ale co mi tam. Bawiłam się świetnie. Bo jak nie czytam tych pisemek i nie oglądam telewizji, to okazuje się, że mnie straaaaasznie dużo omija i ja wcale nie wiem, że jest tyle nowych Znanych Osób! I czym się, jak mówi młodzież - ludzkość jara! (Czy tak naprawdę mówi młodzież????) 

Przy okazji oglądania tych rewelacji, podanych na szczęście w zabawny sposób przez lubianą przeze mnie Karolinę Korwin Piotrowską, musiałam jednak kątem oka obejrzeć kilka reklam (w końcu za darmo nic nie ma...). Głównie o lekach wszelkich, albo o jakiejś chemii spożywczej. I tak sobie pomyślałam, że jakbym jadła te wszystkie proszki w torebkach, to z pewnością musiałabym później kupować również te wszystkie leki, więc to w sumie logiczny zestaw.

Pierwszy raz od dawna obejrzałam też kilka odcinków polskiego serialu. I tu w końcu docieram do sedna, bo pewnie moi czytelnicy już myślą, że mnie pogięło i jakieś pierdoły na blogu dziewiarskim piszę. Otóż żadne tam pierdoły, tylko po prostu wstęp trochę mi wyszedł przydługi, bo ja nie zawsze umiem tak na temat, a generalnie jest o szaliku. Nie jakimś byle jakim, tylko celebryckim, co w serialu zagrał i Kożuchowska go nosi! Odcinki więc oglądałam z profesjonalizmu! Bo mi jedna Koleżanka powiedziała, że szalik by chciała, taki jak ma ta Kożuchowska. No to zaległość nadrobiłam, obejrzałam. I Bogu dzięki! I Koleżance też dzięki, nawet bardziej! Bo zaraz jak obejrzałam, to przyszła jedna klientka i powiedziała, że potrzebuje włóczkę na szalik. TEN właśnie szalik. I co? Na głupią bym wyszła, bym nie wiedziała, o co chodzi, a tak? Wiem! I normalnie taka byłam profesjonalna, że nawet doradzić mogłam. A co! Ale szalika Koleżance nie zrobię, bo ten szalik to jak ze trzy swetry. Wiecie który? :) No TEN!

Zdjęcie pochodzi ze strony primamoda.pl, więc może tam można ten szalik kupić?

czwartek, 5 maja 2016

Majowo

Mam nadzieję, że długi majowy weekend upłynął wszystkim mnie odwiedzającym równie miło, jak mi. Szkoda tylko, że tak szybko, buuuu.... Wszystko co dobre, za szybko się kończy! Ja zrealizowałam większość planów, jakie na te kilka dni wolnych poczyniłam. Był odpoczynek i sprzątanie, były odwiedziny u znajomych i rodziny, było dzierganie i był sport. Nawet w kinie byłam! I na kawce z ciastkiem! 
Ale nie znalazłam w tym wszystkim czasu na zrobienie zdjęć moich nowych sweterków. A są, nieskromnie powiem - baaaardzo ładne. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość, a na razie pochwalę się prezentem, jaki sprawiłam sobie na 4 urodziny mojego bloga :) Przy okazji uchylę rąbek tajemnicy i kawałek nowego sweterka jednak pokażę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach Sock soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron