Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lang Yarns. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lang Yarns. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2018

Kolejny ZickZack

Jednym z najbardziej popularnych postów (wg statystyk) jest ten, w którym pokazałam szal z Mille Colori Baby KLIK. To także jeden z moich ulubionych szali, więc postanowiłam go powtórzyć w  innej wersji. 
Zrobiłam go jeszcze jesienią, kolory też ma takie raczej mało wiosenne, ale co z tego? Zawsze jest dobra pora, żeby podzielić się tym, co wydziergałam :)



Kiedy na półkach pojawił się kolor 075 nie mogłam mu się oprzeć. To było... ponad 4 lata temu. Poprzednią wersję tego szala pokazałam również 4 lata temu :) Bardzo się z tą włóczką polubiłam i tym razem miał być sweterek jakiś, ale nie mogłam się zdecydować jaki. Później specjalnie kupiłam wzór na chustę, która mnie zauroczyła i w dodatku była z dokładnie tej samej włóczki. Niestety kiedy zaczęłam robić, szybko stwierdziłam, że to nie moja bajka. Chciałam jednak innego efektu. Dlatego właśnie sięgnęłam po wypróbowany, bezproblemowy i z pozoru nudny wzór. Tym razem przerabiałam na zmianę Mille Colori Baby i alpakę, wyrabiając resztki z Filcolany, a później uzupełniając tą z Dropsa, w szalu różnicy nie widać, bo mają tę samą grubość. 


Ten wzór jest banalny, telewizyjny zdecydowanie - nabiera się wielokrotność 12 oczek, a następnie przerabia w każdym rzędzie, niezależnie od strony robótki, 5 oczek prawych, dwa oczka razem na prawo (k2tog), 4 oczka prawe, 2 oczka z jednego (kfb)  tak powtarzać aż do końca rzędu. Kolor włóczki zmieniałam co dwa rzędy. Tyle w temacie. Więcej inspiracji kolorystycznych znajdziecie na Ravelry, gdzie oryginalnie opisany jest ten szal. Myślę, że to m.in dobre rozwiązanie na pozbycie się resztek włóczek, bo można się naprawdę pobawić kolorami. A przy okazji stworzyć coś ciekawego.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Drugie życie Yaka czyli mój Vintersol

Wrzuciłam zdjęcie wiszącego po praniu swetra na fb i było mi bardzo miło, bo tak wielu lajków i miłych komentarzy się nie spodziewałam i też chyba nigdy aż tylu nie dostałam :) Bardzo za wszystkie dziękuję. Dodały mi energii, postanowiłam się więc przełamać i pokazać sweter, który tak Was zachwycił, na sobie. 


Sweter jest niesłychanie ciepły, zdecydowanie zimowy. W końcu to połączenie wełny owczej i z yaka. Mnie absolutnie nie gryzie, jest mięciutki, cudownie się przerabia tę włóczkę. Sama sunie po drutach.



Ze dwa lata temu zrobiłam sobie żółtą spódnicę KLIK, ale w niej właściwie nie chodziłam, właśnie ze względu na właściwości grzewcze. Nie mamy takich zim aktualnie, żeby aż tak ciepło się ubierać. W pracy czasami marznę, ale znowu nie bardzo chciałam do pracy ją nosić, bo zawsze się o coś zahaczę i bałam się, że zniszczę. I tak leżała bidulka w szafie, chciana, ale nienoszona. Jak zobaczyłam wzór Vintersol na Ravelry, to wiedziałam co z nią zrobię, bo kolor jest piękny, włóczka dość kosztowna i się marnowała. 



W trakcie pracy nad swetrem, nie wyglądał on najpiękniej, bo wiadomo - pruta włóczka to brzydkie i krzywe oczka. Ale po zmoczeniu wszystko się magicznie rozprostowało i włóczka dostała nowe życie w postaci swetra. Troszkę się wyciągnął na długość, musiałam niestety żakardowy dół spruć i zrobić od nowa - nie byłam z tego powodu szczęśliwa. Tym razem potraktowałam dół parą, oczka znów się rozprostowały no i gotowy :) Nawiasem mówiąc to prułam też na samym początku robienia swetra, bo choć wzór jest świetnie rozpisany i wszystko jest jasne i czytelne, to jednak rozmiar początkowo wybrałam zdecydowanie za duży, choć zgodny o dziwo z moimi wymiarami i próbką. Ostatecznie zrobiłam mniejszy i jestem z niego zadowolona bardzo.

Dane techniczne:
wzór Vintersol Jennifer Steingass do kupienia TUTAJ

włóczka Yak Lang Yarns, w kolorach 005, 040 i 050 i tu pewnie powieje rozpaczą, ale tego ostatniego, najważniejszego koloru już nie ma... Nie produkują go... Jeśli chodzi o zużycie, to sprawa jest dość skomplikowana. Myślę, że ok 5 głównego koloru i niestety dodatkowych tyle, że trzeba kupić po 2 szt, ale sporo zostanie na czapkę albo inne rzeczy. Ja się zastanawiam czy nie zrobić innej wersji, takiej odwróconej - góra musztardowa, a reszta grafitowa. Hmmm... Bo jeszcze mi trochę musztardy zostało (miałam też 2 motki całkiem nowe). Biję się z myślami, bo mam postanowienie wyrabiania zapasów, a tu musiałabym jednak dokupić całkiem sporo.

Druty HH 4 i 3,75

Wzór nie jest bardzo skomplikowany, trzeba umieć robić rzędy skrócone, bo są użyte do modelowania góry. Coś tam z tym modelowaniem jest nie do końca dobrze, bo na plecach mi się troszkę marszczy, ale kto by się takim drobiazgiem przejmował? Żakard jest głównie dwukolorowy, tylko momentami robi się trzema kolorami. Robi się szybko, nosi się przyjemnie.

Zdjęć niewiele, bo robiłam je sobie sama na szybko. Dlatego ciągle mam w ręku telefon :), bo dzięki niemu widzę, co widzi obiektyw.

sobota, 14 października 2017

Nie byle jakie skarpetki

Można powiedzieć, że jestem dziewiarsko samolubna, bo robię w przeważającej większości dla siebie i wynika to chyba z faktu, że nie lubię się rozstawać z tym, czemu poświęciłam sporo swojego czasu. Ale tym razem postanowiłam zrobić prezent mojemu bratu, któremu kiedyś spodobały się bardzo skarpetki, które podarowałam mojemu Tacie pod choinkę. Chciałam, żeby skarpetki były wyjątkowe, więc wybrałam też nie byle jaką włóczkę - połączenie wełny z kaszmirem, wzmocnione jak to w przypadku włóczek skarpetkowych, poliamidem.



Skarpetki zapakowałam w eleganckie pudełko, dołączyłam etykietkę z włóczki, żeby brat wiedział, jak się z nimi obchodzić. Włóczka to jak widać SuperSoxx Cashmere Lang Yarns w kolorze 11.  Nie zużyłam całego motka, robiłam dla rozmiaru 43. Używałam drutów 2.5 i 2, stosując metodę magic loop, dwie skarpetki jednocześnie, zaczynałam od palców. Tak mnie kiedyś nauczyła Malgunia i mimo tego, że próbowałam już różnych metod, ta jest dla mnie najprostsza. Jeśli chodzi o włóczkę, to jest bardzo miła i delikatna, łaski nie robi, skoro ma taki skład! Myślę, że piękny byłby z niej też sweter.

Dawno skarpetek nie robiłam i musiałam sobie przypomnieć co i jak, więc troszkę poszukałam w internecie. I znalazłam bardzo fajny sposób na robienie pięty, który zamierzam przetestować przy kolejnych skarpetkach. Nazywa się Afterthought Heel - nawet nie próbuję tego wymawiać głośno, żeby sobie języka nie połamać! Nie chciałam robić prób tym razem, bo bałam się, że nie zdążę na czas. Szczegóły można zobaczyć tutaj, na bardzo fajnym filmie przygotowanym przez przesympatycznych dziergających mężczyzn. Polubiłam ich od pierwszego wejrzenia :) Na ich stronie internetowej można znaleźć dużo ciekawych rzeczy i inspiracji, więc polecam! 

poniedziałek, 25 września 2017

Anglik z Francuzem

W poprzednim poście pisałam o naszym e-dziewiarkowym spotkaniu we wrześniu. Zrobiło na mnie duże wrażenie, więc głowa pełna pomysłów i jeszcze Drutozlot był, więc generalnie głowa pęka. Czasu ostatnio mało, bo troszkę mi przybyło obowiązków różnych, ale nie ma co marudzić - na druty zawsze się czas znajdzie :) 
Jeszcze przed Drutozlotem, zainspirowana wyrobami Migdał, zaczęłam robić szal spontaniczny. Dosłownie chwyciłam pierwszą z brzegu włóczkę, z którą nie bardzo wiedziałam co zrobić oraz taką, na którą nie miałam pomysłu wcale - czyli dobrana para. I tak oto powstał szal który jest połączeniem ściegu angielskiego i francuskiego, więc taki troszkę poprawny politycznie, bo jak wiadomo Anglicy i Francuzi mają trudną historię.


Dane techniczne:
Tosca Light Luxe w kolorze nie wiem jakim, bo już go nie ma - wykorzystałam ostatni, samotny motek, którego jakoś nikt nie chciał :)
Lanagold Fine w kolorze 60 czyli czarnym. Kupiłam chyba 5 lat temu na sweter, ale jakoś go nie zrobiłam, bo mi się nie bardzo podobała ta włóczka. Natomiast w tym zestawieniu i owszem :) 
Druty r. 3,5
Nabrałam +/- 80 oczek, połowę przerabiałam półpatentem, a połowę francuzem, zmieniając kolor co dwa rzędy. Później wykończyłam wszystko szydełkiem, najpierw półsłupkami, a później oczkami rakowymi, a na łączeniu ściegów zrobiłam przez całą długość łańcuszek. Banalnie prosto, a moim zdaniem naprawdę efektownie.



Dzięki srebrnej niteczce z włóczki Tosca, szal delikatnie połyskuje, co mi się bardzo podoba, bo ja sroka jestem. Lubię błysk, ale nie tandetny i uważam, że w tym szalu tak właśnie ta niteczka wygląda. Szal nie jest bardzo długi, ale akurat taki, by się nim otulić i ogrzać.


Zdjęcia robiłam pierwszy raz sama sobie dzięki aplikacji w telefonie, która steruje apartem fotograficznym. Taka technika! Możliwość taka być może pozwoli mi robić zdjęcia częściej, ale nie dziwcie się widząc mnie na tych zdjęciach z komórką w ręku :) Tak naprawdę nie jestem do komórki jakoś niezwykle przywiązana. Chociaż jak się zastanowię, to już bez niej ciężko by mi było. 

Mam silne postanowienie zmniejszenia moich zapasów (która dziewiarka ich nie ma?), więc staram się nie rozglądać za mocno po sklepie. Przychodzi mi to z trudem, bo trochę nowości jest i to takich, że mnie ręce swędzą. No i pled szydełkowy robię, ale to już robótka, która wymaga zdecydowanie uwagi, więc tylko w chwilach absolutnego spokoju - a tych u mnie mało!

wtorek, 8 listopada 2016

Makunka o świcie

Z chorwackim rejsem właściwie żegnaliśmy się na wyspie Cres, przy brzegu której spędziliśmy przedostatnią noc. Rankiem, naprawdę RANKIEM, zaraz po wschodzie słońca, Marek zrobił mi zdjęcia w swetrze zrobionym tuż przed wyjazdem. Zdjęcia są unikatowe naprawdę, bo ja "nie mam ciekawości do wschodu słońca" - tak zawsze mawiała moja Mama i ja też tak mam. Są to więc moje pierwsze zdjęcia zrobione o tak barabarzyńskiej porze latem. No bo zimą to wiadomo, wschody słońca zaskakują nas nawet w pracy. Ale latem? W czasie wakacji? No bez przesady... Jednak warto było wstać tak wcześnie, bo naprawdę okoliczności przyrody były niezwykłe :)

Sweter cieplutki, zrobiony błyskawicznie na podstawie wzoru z gazetki FAM nr 236. W gazetce jest jednak krótki, w długości jaka nijak się ma do moich potrzeb i upodobań. Przedłużyłam go więc do normalniejszych wymiarów i noszę chętnie.
Dane techniczne:
Włóczka Celine kolor 24, 8 albo 9 motków... znowu nie pamiętam dokładnie.
Druty 7 i 3,5 - korpus swetra jest robiony podwójną nitką, natomiast rękawy i ściągacze na 3,5.

O Chorwacji będą jeszcze wpisy, to jeszcze nie koniec :) Chciałam po prostu pokazać ten sweter, więc pominęłam ważny kawałek podróży, ale o nim nie zapomniałam. Bardzo mnie teraz zajmują różne sprawy i nie mam czasu pisać, a już z pewnością robić nowych zdjęć, więc nie mogę się podzielić moimi nowymi dokonaniami. Są one zresztą niezbyt duże. Dlatego cały czas bazuję jeszcze na letnich zapasach. Ale tak sobie myślę, że trochę tych cieołych wspomnień jesienią się jednak przydaje. Człowiek w końcu po to jedzie na urlop, żeby naładować akumulatory na cały rok.

piątek, 29 stycznia 2016

Kolejna czapeczka

Nie wiem czy zima jeszcze jest, bo już czuć wiosnę. Ale przed nami w końcu jeszcze luty i mrozy mogą powrócić. Póki co "na szybciora" zrobiłam sobie czapkę. Zdjęcie zrobione jeszcze przed powstaniem komina do kompletu, ale skoro jest, to pokazuję, a niech tam.  Nie widać wydłużonego tyłu, bo to całkiem nieplanowane pod względem dziewiarstwa zdjęcie :) Powstało dość przypadkowo, ale zostaje wykorzystane, bo nie wiadomo czy inne powstanie.


Czapka wykonana dokładnie tak samo jak ta, wydziergana dla koleżanki.
48 oczek, dwa rządki włoskim ściągaczem, później prosto francuzem, później dodanych kilka oczek w równych odstępach (chyba co 10 oczek), znowu prosto, znowu kilka dodanych, znowu prosto i to dość długo, a później zamykane już co drugi rząd po jednym oczku, po podzieleniu oczek na sześć równych części. 
Moja w tych pięknych, pawich kolorach! Od pierwszego wejrzenia mi się podobały! Włóczka to Mille Colori Big w kolorze 035, bardzo nadająca się na czapki właśnie. Ma tendencje do mechacenia się, bo to luźno skręcona mieszanka wełny i akrylu. Nie przeszkadza mi to jednak zanadto, uznaję, że 1. czapka nie jest wyrobem, któremu poświęca się długie godziny, 2. czapka nie musi być wyrobem na lata. Kolory ma przepiękne i chyba nawet pokuszę się o zrobienie kolejnej. Acha, druty rozmiar 7.
Tak się tą czapką zachwycam i chwalę, że jakoś umknął mi ten komin, który jest na zdjęciu. Mało wprawdzie go widać, ale zrobiony z dwóch motków włoczki Country Alize, na drutach chyba 15, a może 20. Nie pamiętam, bo robiłam go rok temu.

wtorek, 26 stycznia 2016

By, by!

Bardzo rzadko robię na drutach nie dla siebie. Pewnie wynika to z prostego faktu, że nie lubię się rozstawać ze swoimi wyrobami... Może to głupie, może to dziwne, ale jak już nadłubię się tych wiele godzin, to czuję się z takim tworem mocno związana emocjonalnie. Dlatego generalnie nie robię na drutach na zamówienie. Czasami coś dla kogoś bliskiego udziergam i pewnie nawet taka osoba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo została przeze mnie uhonorowana :) 

Tym razem zrobiłam wyjątek, tak jakoś wyszło... Szal już powędrował w świat, a ja czuję maleńką pustkę... ale mam jednak nadzieję, że dobrze się będzie nosić. Nowa właścicielka zadowolona :)







Włóczkę dobrze znałam, bo robiłam z niej już szal, który podobał się wielu osobom. Tym razem, ponieważ szal miał być kompletem ze zrobioną wcześniej czapką z motywem liści, motyw ten również musiał się powtórzyć tutaj. Wykorzystałam popularny w dziewiarskim świecie wzór Spring Leaves. Wzór stosunkowo łatwo zapamiętywalny, a dzięki temu przyjemny do dziergania. Przerobiłam  sporo ponad kilometr włóczki, bo 3 motki Merino 400 lace Color. Szal jest naprawdę długi, ale chciałam by był taki właśnie - latem można okryć ramiona, a zimą zamotać wokół szyi. Druty też dość cienkie bo 3,25


niedziela, 13 września 2015

Ella, Ella


Nudy na pudy, znowu Ella :) i znowu z przygodami. Najpierw zrobiłam część wierzchnią wg gazetki FAM. Ale była jakaś taka krótka i bez sensu. Rękawy jakieś nie takie i wcale nie byłam zadowolona. Poszło do poczekalni, a na rejs wzięłam ze sobą do zrobienia bluzeczkę, która miała być jako komplecik, czyli takiego bliźniaka chciałam zrobić. Na rejsie nie skończyłam, bo mi włóczki zabrakło. Po powrocie włóczki nie było, więc musiałam cierpliwie poczekać. Skończyłam bluzeczkę, włóczki mi sporo zostało, więc przedłużyłam część wierzchnią prując rękawki i 1/3 całości, a następnie dla wyrobienia nitki do samiuśkiego końca, w części od ramienia w górę, czyli nad rękawkami. Ufff, takie proste, a w takich męczarniach powstawało. Z Ellą zawsze mam jakoś pod górkę, a tak mi się podoba! Zdecydowanie to włóczka tego roku, bo mam zamiar jeszcze z niej coś zrobić.

Na wczorajsze spotkanie dziewiarek nie ubrałam, bo nie wyschło. Wprawdzie pokazałam wilgotne, ale nie na ludziu, więc się nie liczy. Nie mogłam się wystroić :( Uwielbiam to, jak na spotkaniu przybyłe dziewiarki stroszą piórka, chwalą się, są dumne i słusznie! Ja też się chwalę i cieszę się bardzo, kiedy się podoba :)
Dzisiaj było pięknie, to szybka sesja mimo zmęczenia powstała, żeby się pochwalić. Wiatr wprawdzie trochę czochrał, ale co tam!





Dane techniczne:
Włóczka Ella Lang Yarns, zużycie 3,5 motka bluzeczka i chyba 5,5 wierzch, ale może 6,5? Hmmm, tak to właśnie jest, jak się robi na raty...

Druty: KP Cubics 4,0 - bardzo polubiłam Cubicsy! Wcześniej na nich nie robiłam, wzięłam na próbę, żeby mieć zdanie i bardzo mi się spodobały. Robię na nich zdecydowanie ściślej, a przez to chyba równiej.

Wzór - bluzeczka jest całkiem prosta, robiona na okrągło od góry 32 oczka przód/tył, 10 oczek ramiona. Dekolt minimalnie modelowałam rzędami skróconymi, po bokach jak zwykle markowane przy pomocy oczka lewego szwy, a całość prawymi - w sam raz na rejs, kiedy trzeba się rozglądać wokół, a nie skupiać na robótce. Oczka policzyła Dorota, moja koleżanka-klientka, która też pokochała Ellę. A jaką ma z Elli sukienkę... Niektóre koleżanki chyba spać nie mogły tej nocy, tylko dziergały :)
Wierzch - teoretycznie z gazetki FAM, ale ostatecznie to całkiem co innego, inne wymiary. Generalnie to po prostu tzw. ogoniasty robiony ryżem. którego nie lubię i mogłam spokojnie robić gładko, też byłoby dobrze.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Jabłonka

Wiosenna niedziela, na świeżym powietrzu, w dobrym towarzystwie. Znalazła się też chwila i odpowiednie otoczenie, by pochwalić się moim swetrem w kolorach... jabłonki.


Ciekawostką jest to, że rękawy wrabiałam tak jakby metodą na "c", ale od dołu, na okrągło.Udało mi się osiągnąć efekt, jakiego oczekiwałam i bardzo z niego jestem zadowolona. Z boku taki widoczny udawany szew, ale sweter jest absolutnie bezszwowy i można go nosić na obie strony. Bardziej podoba mi się wersja z oczkami lewymi na wierzchu.



Dane techniczne:
włóczka Greina Lang Yarns - ostatnio moja ulubiona, zapewne nie bez znaczenia jest syndrom "znikających motków" - zużyłam chyba 5 motków oraz 1 i 1/10 motka Noro Ayatori - kolory tej włóczki od dawna mi się podobały. Został mi jeszcze prawie cały motek, a także trochę Greiny, więc chyba powstanie chusta do kompletu.
Druty HH 4 i 4,5.
Projekt - własny, z głowy :) telewizyjny zdecydowanie.

Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie udało. Koty są stworzeniami skończonymi, reszta świata, łącznie z psami, jest wadliwa. (...) Kot żyje wedle zasad niepodległości, niezależności i wolności.
Jerzy Pilch, "Bezpowrotnie utracona leworęczność"

Przeczytałam ostatnio książkę, Jerzego Pilcha. Podobała mi się bardzo. Zapamiętałam szczególnie zabawny rozdział, w którym autor dowodzi wyższości kotów nad psami.
A w imieniny Jerzego, dość niespodziewanie mój kot wybrał się do innego świata i mnie opuścił bez pożegnania. Smutno mi bardzo.

czwartek, 5 lutego 2015

Energetycznie!

Zaczęła Michalina. Później Mariolcia. No i teraz padło na mnie i chętnie podaję wirusa dalej! Wirus do najgroźniejszych nie należy, choć od obowiązków troszkę odciąga, jest czasochłonny, zdecydowanie nie telewizyjny! Trzeba się troszkę skupić, ale warto. Zresztą oceńcie, co będę się rozpisywać.


Tak się chciałam nowym beretem pochwalić, że nawet zdjęcia migiem zostały zrobione, tuż przed wyjściem do pracy. Natychmiast pokazuję :)
No i to będzie mój pierwszy wpis o "literaturze fachowej". Książek dziewiarskich nie mam zbyt wiele, raczej troszkę czasopism, głównie starych. Kiedyś namiętnie kolekcjonowałam, teraz raczej korzystam z urządzeń typu laptop, czy tablet. Dla mnie wygodniej, miejsca nie zajmuje, nie muszę wertować sterty papieru. Mam wszystko posegregowane w odpowiednich katalogach i jakoś daję radę jeszcze coś odnaleźć. Choć nie zawsze. Czasami wiem, że gdzieś coś jest, ale gdzie? Diabli wiedzą... 
Tym razem nie powstrzymałam się i mam nowy nabytek! Bardzo, bardzo jestem zeń zadowolona, bo wzorów sporo, chętni na kolejne bereciki już są. Może zrobię jakieś rękawiczki? Getrów nie będę robić, bo nie noszę. Ale pewnie wykorzystam wzorki na jakimś sweterku. Hmmm... Przypomniało mi się, że mam w szafie nie skończony kardigan robiony żakardem... Tylko listwy guzikowej mu brakuje... Trzeba odszukać :)


W książce proponowane są różne włóczki, mieszanie kolorów itd. Ale wprost stworzone są do tego włóczki skarpetkowe np. Jawoll Magic Degrade firmy Lang Yarns. Wybiera się kolor główny i Degrade jako "podkład", który będzie zmieniał kolory. Świetna zabawa. Z jednego motka można zrobić chyba ze trzy czapki, albo cały komplet. Właśnie zaczęłam kolejny beret, dla przyjaciółki, synowa też wyraziła chęć posiadania, więc niedługo będę wiedzieć więcej na temat wydajności. Ten beret zrobiłam z resztek motka, który mi został po zrobieniu "ludowej" spódnicy dwa lata temu.
Jeszcze jedno zdjęcie wrzucę, bo tak się cieszę!


Książkę kupiłam jeszcze jedną, ale o niej napiszę, jak już coś będzie do pokazania. Biorąc pod uwagę nałóg żakardowy, może to być za jakiś czas...

poniedziałek, 27 października 2014

Iść w stronę słońca...

Jesień jest zdecydowanie moją ulubioną porą roku. Może dlatego, że urodziłam się właśnie jesienią? Gdy wszyscy, a w każdym razie większość płacze żegnając lato, ja zacieram łapki. Kończą się letnie upały, których szczerze nie cierpię, a zaczyna czas, który my dziewiarki lubimy - wreszcie można zaprezentować sweterki, szaliczki, czapeczki itd, itp. Oczywiście trochę sobie dworuję, ale naprawdę jesień w jej feerii barw uwielbiam. Na co dzień nie bardzo mam kiedy się nią zachwycać, bo w mieście prawdziwej jesieni nie widać. Szczególnie kiedy mieszka się w centrum, jak ja. Trzeba się ruszyć z domu!


W weekend wybraliśmy się więc do Szklarskiej Poręby, żeby jeszcze nacieszyć oczy. Nie obyło się bez przygód, o tym dalej. Najpierw prezentacja nowego swetra, który ogrzewał mnie podczas wycieczek. Idealnie wkomponowywał się w leśne barwy!






Dane techniczne:
Wzór: Hitch by Mercedes Tarasovich-Clark, płatny. Zrobiłam troszkę dłuższy niż w oryginale. Ponieważ moja włóczka nie zgadzała się do końca z próbką ze wzoru, robiłam wg rozmiaru S (poprawia samopoczucie), ale też odrobinę zmieniałam wymiary, dostosowując do moich potrzeb.
Włóczka: Donegal Lang Yarns, kolor 97 . Dokładnie 6 motków, prawie do ostatniej nitki. Piękny tweed ze 100% wełny. Przyjemny w przerabianiu. Szybko rośnie w rękach :) Kolor wg mnie obłędny! Mnie nie podgryza, po praniu sweter jest miękki i bardzo dobrze się go nosi.
Druty: HH 3,5 i 3.
Sweter robiony w częściach i zszywany. Ma kimonowy rękaw. Wprawdzie zrobiłam próbkę i ta się specjalnie jakoś nie rozciągnęła, ale jednak w praniu rękaw się trochę wyciągnął. Zrobiłam 3/4, a po praniu jest w sam raz :)

A teraz o samej wycieczce. Ponieważ lasy w okolicach Szrenicy są raczej iglaste, to nie widać tam takiej kolorowej jesieni, po jaką przyjechałam. Postanowiliśmy więc pojechać do Świeradowa i górą przejść do Jakuszyc. Pogoda w Szklarskiej była piękna, jak na zamówienie. Podjeżdżając pod wyciąg w Świeradowie coś przeczuwaliśmy widząc wierzchołki góry spowitej chmurami, ale kto by się denerwował... Wjechaliśmy na górę gondolą, co samo w sobie jest dosyć atrakcyjne - pod warunkiem, że coś widać :) Chciałam zrobić zdjęcie ostatnich chwil słońca, ale okazało się, że aparat i owszem wzięłam, ale bez karty... Super. Tego dnia zdjęcia robiłam więc komórką, nosząc aparat w plecaku!


Właściwie ograniczone widoki z gondoli były ostatnimi, jakie widzieliśmy, bo na górze wjechaliśmy po prostu w chmurę. Temperatura ok. 4 stopni. (Sprostowanie na żądanie - temperatura była niższa, 2 stopnie). Super. Złota polska jesień... Niech to szlag. Kiedy na nos spadł mi kawałek lodu z drzewa, zrobiło mi się średnio. Ale co tam, ahoj przygodo!


Przeszliśmy 18 km w chmurze, wietrze i zimnie. Proszę bardzo zrzut z gadżetu:


Przy Chatce Górzystów odważyłam się na chwilę zdjąć kurtkę, kamizelkę, szalik, czapkę i rękawiczki, żeby komórką zrobić zdjęcia sweterka! Miało być tak pięknie...




Z lekko zagryzionymi zębami dodam, że na dole, czyli w Szklarskiej cały dzień była piękna, słoneczna pogoda...
Następnego dnia już nie wybraliśmy się nigdzie dalej, jedynie do Michałowic. Pogoda śliczna. Malowniczo, jesiennie i nie trzeba było przebierać zbyt gęsto nóżkami... A i kopytne się napatoczyły :)



niedziela, 17 sierpnia 2014

Czary mary





Dane techniczne:
Wzór: Magic Waves by Kieran Foley - to kolejny szal wg jego projektu. Bardzo mi się podobają jego surowe, graficzne ażury.
Włóczka: Merino 400 Color 011 firmy Lang Yarns, 2 motki do ostatniej niteczki. Piękna, delikatna, jak widać miękko układająca się włóczka. W głowie mam kolejny pomysł na połączenie wersji kolorowej z jednobarwną. Bardzo, bardzo przyjemnie się z niej dzierga.
Druty HH 3.

Szal powstał w czasie urlopu. Słuchałam robiąc go kolejnej już książki Charlotte Link, tym razem "Przerwane milczenie". Polecam bardziej "Dom sióstr", od której to książki rozpoczęłam czytanie kolejnych pozycji tej autorki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz Aniversario Artesano audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret biżuteria Boo Knits bouclé Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho Bretania Brushed Lace Candombe cascade yarns Cereza champagne chevron chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella Elton entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir Impressionist Sky islandzkie swetry lopi Jaipur Hat jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska kardigan Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek kid seta Gepard Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro Knitting for Olive kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden macooncolor Malabrigo Manos Marte Matisse Blue mechita merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair Mohair by Canard mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro Ochre organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Persia Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata piórkowy sweter Playa podróże Pokoje pod Modrzewiem powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach sklep Makunki Sock sock Malabrigo soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki Storm street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie Turner tutorial tweed Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Whales Road Wilno włóczka na szal włóczka ręcznie farbowana wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie Zapach Trzcin ZickZack zitron

Translate