Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bawełna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bawełna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2022

A gdzie zima i wiosna?

Chyba przedwczoraj rozmawiałam przez telefon z Joanną - pozdrawiam serdecznie, bo pewnie czytasz :) - i uświadomiła mi, że na blogu jakby zabrakło zimy i wiosny, bo ostatni wpis to z jesieni jest (!) No i rzeczywiście, bardzo szybko ten czas zleciał. W ferworze wszelkich moich obowiązków blog jakoś zszedł na dalszy plan, a niesłusznie. Przecież od bloga zaczęła się poniekąd moja przygoda z dziewiarstwem na szerszą od domowej skalę. 

Problemem są zawsze zdjęcia. Potrzebne światło, nastrój i czasami także fotograf. Bo choć wiele razy robię sobie zdjęcia sama, to jednak to nie to samo. Tak się cudownie złożyło, że Ania z jeleniogórskiej dziewiarskiej grupy już kolejny raz mnie wsparła i posłużyła za fotografa - bardzo dziękuję i chętnie skorzystam ponownie!

Tym razem aby tak trochę wiosennie i letnio było - sweter bawełniany, więc w sumie całoroczny, ale chyba najlepiej sprawdzi się właśnie w chłodniejsze dni tych cieplejszych pór roku.


Sweter jest robiony od góry, najprościej jak się da raglanem, z niewielkim modelowaniem rzędami skróconymi. Zaczęłam od 120 oczek na drutach... hmmmm chyba 3,5 albo 3,75 - oczywiście nie pamiętam, ale wiadomo, że i tak każdy musi sobie próbkę sam zrobić :)


Włóczka to Zauberball Crazy Cotton nr 2368, znajdziecie tę włóczkę w moim sklepie TUTAJ


Jak widać nie przejmowałam się tym, że rękawy nie są kolorystycznie symetryczne. Przy tego typu włóczce zupełnie mi to nie przeszkadza.

Cóż mogę o samej włóczce napisać? Jest naprawdę bardzo fajna :) Zużyłam 4 motki, zrobiłam sweterek dość szybko. Nitka główna składa się jakby z dwóch nitek w różnych kolorach, te kolory zmieniają się i powstaje taki właśnie efekt. Wybrałam takie dość szalone kolory, ale dostępnych jest kilka połączeń, w tym szarości, które również mnie kuszą.

Problem w tym, że ja tych pokus mam wiele. Co chwilkę coś nowego przyciąga moją uwagę i chce wskoczyć na druty. Jak wiecie lub nie, większość włóczek, które sprzedaję staram się sama przetestować, żeby mieć na ich temat coś do powiedzenia. Wymaga to sporo czasu. Zdarza się, że są to tylko próbki, ale próbka to jednak trochę mało. Przy większej dzianinie dopiero widać jak się zachowuje. Czy się rozciąga, jak się układa. A po jakimś czasie wiem też, jak się ją użytkuje. Prawda jest też taka, że przy tym ile mam dzianin, to ja ich specjalnie nie niszczę, bo mam ich.... dużo. Są jednak takie, które noszę częściej. I ten właśnie sweter do nich się zalicza. Tu nie ma co się mechacić, więc go nie oszczędzam. Często go po prostu wrzucam do torby, żeby ubrać jak będzie potrzeba. Myślę też, że jest to super propozycja dla wszystkich wrażliwców, których "zwykłe" włóczki gryzą. No i oczywiście na ciuszki dla dzieci.

Zapraszam Was serdecznie do zaglądania na mój Instagram, bo tam najczęściej wrzucam jakieś szybko zrobione zdjęcia. Nie ukrywam, że spowodowane jest to łatwością i szybkością takiego publikowania. I choć niespecjalnie "ogarniam" te wszystkie nowe funkcje i możliwości, to jakoś wybór pada właśnie na niego. Mam nadzieję, że nie będzie czekać tym razem zbyt długo. Jeśli oczywiście ktokolwiek czekał!




poniedziałek, 29 lutego 2016

Jak obraz

Rzutem na taśmę jeszcze zmieszczę się z postem w lutym :) Znowu nie miałam czasu, a przecież jest co pokazywać. Udało się zrobić kilka zdjęć nowego sweterka. Już zdecydowanie wiosennego. Skończyłam go ponad tydzień temu i nie mogłam się doczekać, kiedy pochwalę się nim przed całym światem. Jestem z niego bardzo zadowolona, szczególnie dlatego, że wyszedł dokładnie taki, jaki sobie zaplanowałam. 


Wykorzystałam w nim konstrukcję ramion, jakiej nauczyłam się robić przy okazji swetra pomysłu Lete, którego jeszcze nie miałam jakoś okazji pokazać. Zrobiłam po raz pierwszy nieco inne niż zwykle wykończenie dekoltu, którego spód, podobnie jak dół rękawów i dół korpusu wykończyłam innym kolorem.




Choć na zdjęciach niezbyt to jest widoczne, to sweter wbrew pozorom nie jest całkiem gładki. Na bokach, a także na środku przodu i tyłu ma delikatny deseń z nieprzerabianych w co drugim rzędzie oczek.
Mimo postanowień, że będę wyrabiać zapasy włóczkowe, dosłownie rzuciłam się na tę włóczkę, jak tylko ją zobaczyłam. To dlatego nie ma tego koloru na zdjęciach na stronie internetowej e-dziewiarki... Po prostu go wykupiłam, przyznaję się do kumoterstwa i wykorzystania dobrego dojścia do źródła. Już w motkach zachwyciły mnie kolory jak z obrazów impresjonistów. A w trakcie robienia zachwycały mnie z każdym rzędem coraz bardziej. Mnie, która na co dzień nosi się zazwyczaj na szaro-buro-czarno. 

Dane techniczne:
włóczka - Riva kolor 59, równo 10 motków. Na pomarańczowe wykończenia zużyłam resztki bawełny Colorado (chyba).
druty - Chiagoo 4.0 oraz na wykończenia Addi 2,5. Tak, tak. Taka właśnie duża różnica.
Wzór własny.

Sposób wykończenia zawdzięczam Pani Aleksandrze, która była tak fantastyczną osobą, że napisała do mnie maila, a nawet nakręciła filmik instruktażowy i wrzuciła go na mojego fejsa, dzieląc się nieznaną mi wcześniej metodą. Choć w teorii, jaką mi przedstawiła, dekolt powinien wyglądać nieco inaczej, to na potrzeby tego swetra nowy sposób troszkę zmodyfikowałam i w dodatku wykorzystałam do innych celów, czyli wykończenia dołu i rękawów. Bardzo, bardzo Pani Aleksandrze dziękuję! Człowiek się uczy całe życie!

A zdjęcia zrobione koło Mleczarni, mieszczącej się tuż obok Synagogi pod Białym Bocianem.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Marynarzyk czy żeglarzyk?

Zrobiłam coś tam, więc można się spodziewać nowych postów, w których będę się chwalić, a co. Przede wszystkim, by nie wypaść jeszcze z tematu wakacji, prezentuję bawełnianego marynarzyka czy też w moim przypadku żeglarzyka :)




Jak widać wkomponowywał się w otoczenie i muszę powiedzieć, że czułam się w nim fantastycznie. Bardzo stylowo! Ubrałam go w ostatni dzień specjalnie do zdjęć, bo wcześniej nie było jakoś okazji. Albo było bardzo gorąco, więc raczej w kostiumie chodziłam, albo żeglowałam i obawiałam się, że mi się pozaciąga, albo było zimno i raczej polar się sprawdzał. A do tzw. "miasta" nie chodziłam, więc nie było po co się stroić.



Za to świetnie się sprawdził przy porządkowaniu, upss przepraszam, klarowaniu łodzi. No bo gdzie jest napisane, że przy tych czynnościach trzeba źle wyglądać?

Dane techniczne
Bluzeczkę zrobiłam z włóczki bawełnianej Surf firmy Mondial. Zużyłam cztery motki granatowej, jakieś 1,5 białej i troszkę czerwonej.
Z drutami było troszkę zamieszania, bo na początku robiłam dwoma różnymi, ale ostatecznie można powiedzieć, że całość została wykonana na 3,25.
Pomysł własny. Robiłam go do wysokości pach w częściach, osobno przód, osobno tył. Później zrobiłam prowizoryczne oczka na rękawki i zaczęłam robić na okrągło. Początkowo robiłam raglan, a później już "metodą na c" od dołu. Poprawiałam kilka razy, bo ciągle mi coś nie pasowało przy dekolcie. Chciałam taką łódkę, ale nie całkiem. Po skończeniu korpusu dorobiłam na płasko rękawki. I się zaczęło...


Wykańczanie zajęło mi strasznie dużo czasu, bo pochowanie tych wszystkich nitek to było prawdziwe wyzwanie. Nie chciałam przekładać włóczki, tylko ją cięłam co cztery rzędy i tym sposobem dorobiłam się istnej plątaniny. 
Z całości jestem naprawdę zadowolona! Nosi się dobrze, twarzowy jest, zwraca uwagę :)

W kolejnym poście napiszę troszkę o moim pierwszym żeglowaniu po północnych Mazurach, żeby pamiątkę mieć, a i komuś może cosik podpowiedzieć.

niedziela, 10 sierpnia 2014

"W" jak wysiłek wakacyjny :)

Wakacje w górach mają to do siebie, że TRZEBA chodzić pod górę. A to bywa męczące. Jeszcze mnie łydki nie przestały boleć po wycieczce z pierwszego dnia, która była naprawdę spacerem, a tu trzeba się było ruszyć i zdobywać kolejne okoliczne szczyty. Dziś zaliczyłam Wysoki Kamień, Zakręt Śmierci, Złoty Widok, Chybotka, sztolnie na Szlaku Walońskim i Bóg jeden wie co jeszcze. Moje nogi w każdym razie poczuły to z pewnością. Bolą! Ale nie płaczemy! Mój KaOwiec* zwany również Osobistym Trenerem nie pozwala...

Przy okazji postanowiłam pokazać nie tylko piękne widoki Karkonoszy, ale również pochwalić się letnią bluzką z Solare Mondiala, którą zapowiadałam jakieś dwa posty temu. 



Bluzka rodziła się w bólach, prułam trzy razy, bo ciągle coś było nie tak. A najgorsze jest to, że jednak po raz kolejny nie trafiłam z rozmiarem i będę pruć czwarty raz. Zaszewki zamiast pod biustem, mam gdzieś w okolicy pasa i plecy za szerokie. Tak to jest jak się ślepo trzyma wzoru, zamiast samemu sobie policzyć i dostosować do własnych potrzeb.Ale zanim spruję do poprawki, to się trochę nacieszę, bo bardzo mi się generalni podoba zarówno wzór, jak i włóczka. Na wycieczce sprawdziła się jak najbardziej.




Dane techniczne:
Wzór Quinn Sweater - zrezygnowałam z asymetrycznego dołu, co było jednym z powodów prucia, chyba drugiego. Jakoś mi to nie wychodziło, źle się układało i nie pasowało mi.
Włóczka Solare Mondial kolor 859, 7 motków - fajna, grubsza bawełna
Druty HH 3,75 - producent zaleca chyba 4.5, ale ja robię dość luźno i zupełnie mi taka sugestia nie pasowała.

I jeszcze widoczek z Wysokiego Kamienia na Karkonosze i Szklarską Porębę.


I odnowione schronisko.


Więcej zdjęć okolicy nie robiłam, bo nie miałam siły :) Ale sporo panoram Karkonoszy znajdziecie na współtworzonej przeze mnie stronie www.dolnyslask360.pl

* Młodszym czytelnikom przypominam, że kiedyś na wczasach był zawsze taki instruktor kulturalno-oświatowy. Szczególną i zapamiętaną postacią był Kaowiec w filmie Rejs.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Od nadmiaru głowa nie boli!

Kto myśli, że nic nie robię, nie ma racji. Naprodukowałam dużo, ale ze zdjęciami jak zwykle na bakier. Dzisiaj przy okazji wizyty u przyjaciółki (pozdrowienia!) i rozmowy o blaskach i cieniach prowadzenia bloga, zdjęcia "się zrobiły". No i w końcu pokazuję zrobiony pewnie z miesiąc temu bawełniany sweterek. W sam raz na niewyraźną pogodę, ni to letnią jeszcze, ni to już troszkę zapowiadającą jesień...


Bardzo go lubię! Oczywiście za Boga nie pamiętam z ilu motków (ale chyba 5 melanżowych i  po trochę niebieskiego i beżowego) go zrobiłam. Tak to jest, jak się od razu nie wrzuci zdjęć na bloga. Włóczka to fantastyczna w robótce i troszkę się zaciągająca w noszeniu (ale i tak cudowna) Organico Lana Grossa. Kupiona oczywiście w mojej ulubionej e-dziewiarce. Robiona chyba na 4,5 KP, ale oczywiście nie pamiętam dokładnie. Wzór zdecydowanie własny, ale też bez przesady - co to znowu za wzór. Robiłam od dołu i pierwszy raz dekolt modelowałam rzędami skróconymi wg własnej inwencji. Wyszło bardzo zadowalająco. Mam ochotę jeszcze na Organico w zieleniach, no bo w końcu to jedyny słuszny kolor jest...

Zrobiłam też w międzyczasie, pasującą do sandałków bluzeczkę z Colorado (Grignasco), ale wyglądam w niej oble :) i zostanie przerobiona, bo przecież nie robiłam jej po to, żeby się w niej źle czuć.

Zrobiłam też zaobserwowaną i absolutnie upragnioną natychmiast narzutkę (?). W celu jej zrobienia sprułam szal z Filisilka, bo włóczka cudna, wzór ok., ale nie miałam jakoś serca do kitchenera, którym go trzeba było wykończyć. Więc po przeleżeniu roku doczekał się efektownego końca. Zdjęcia będą!

Zrobiłam też dwie bluzki z Bamboo Fine, w którym się zakochałam i nieważne, że się wyciąga. Zdjęcia będą!

Zrobiłam jeszcze szal z Delight Drops 05. Zdjęcia będą!

Zaczęłam sweterek z połączenia Yeans YarArt i Romantica - nieoczekiwanie fajne, ale jeszcze rękawy na mnie czekają, a tego nie lubię.

Biżuterii na razie nie pokazuję, bo wszystko (prawie) wyszło zanim zrobiłam fotki :) Cieszy!

Kupiłam oczywiście nowe włóczki, w tym jedną "zdradę", ale o tym cicho! No pewnie pokażę, ale się robi dopiero.

PS. Edit: Jeszcze gemini zrobiłam, odgapione od Magdy, z Biolino zrobiona :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Inspiracje i potrzeby


Inspiracje bywają różne... Uśmiałyśmy się podczas ostatniego spotkania włóczkowego nad moją. A mianowicie inspiracją do zrobienia bluzeczki był...


Tak jest! Lakier do paznokci w turkusowo-miętowym kolorze. Na lato super na paznokcie u nóg, na rączkach mnie trochę męczy, ale jak sweterek założę (nie ma mowy, żeby teraz to zrobić nawet na chwilę!), to z pewnością będzie git! Dla zainteresowanych szczegółami jest to lakier Inglot. A bluzeczka będzie w takich oto kolorach. Włóczka zielona luksusowa YSL - pisałam o niej rok temu. Doczekała się... Bluzeczka właściwie gotowa, bardzo mi się podoba, ale na człowieku nie pokażę, bo gorąco straszliwie.



Natomiast prawdziwą inspiracją, ale jakby w odwrotną stronę, była zrobiona przez Marzankę i zademonstrowana z wdziękiem na spotkaniu bluzeczka klik. I do niej właśnie zrobiłam dla Marzanki kolczyki - jeszcze ich nie widziała :)


A ponieważ te kolczyki sprawiają mi dużo radości, bo podobają się i rączki po nie chętnie sięgają, zrobiłam ich jeszcze trochę. Nie wszystkie zdążyłam sfotografować.



W ramach poznawania nowych technik zrobiłam również pierwsze kolczyku z sutaszu, ale nie wiem czy będę tę przygodę kontynuować...



Natomiast tę pokochałam i powstało już ich kilka w różnych wersjach, znów nie zdążyłam zrobić zdjęć...


I jeszcze taki komplecik z dodatkami w kolorze miedzi. Bardzo go lubię.


Ale żeby nie było, że tylko koraliki - choć dużo, dużo - to zapowiedź kolejnego udziergu, który idzie szybko i zapowiada się nieźle. To fantastyczna bawełna z Lana Grossa - aktualnie w promocji, ale trzeba się spieszyć. Ja się spieszę, żeby mi włóczki nie zabrakło - co często mi się zdarza. Więc proszę kupować ten kolor z umiarem :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz Aniversario Artesano audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret biżuteria Boo Knits bouclé Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho Bretania Brushed Lace Candombe cascade yarns Cereza champagne chevron chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella Elton entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir Impressionist Sky islandzkie swetry lopi Jaipur Hat jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska kardigan Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek kid seta Gepard Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro Knitting for Olive kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden macooncolor Malabrigo Manos Marte Matisse Blue mechita merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair Mohair by Canard mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro Ochre organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Persia Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata piórkowy sweter Playa podróże Pokoje pod Modrzewiem powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach sklep Makunki Sock sock Malabrigo soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki Storm street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie Turner tutorial tweed Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Whales Road Wilno włóczka na szal włóczka ręcznie farbowana wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie Zapach Trzcin ZickZack zitron

Translate