środa, 1 maja 2019

Bretania cz. 2

Niedługo wybieram się w kolejną małą podróż do Francji, a zdałam sobie sprawę, że nie dokończyłam opisu poprzedniego wyjazdu. A wiele szczegółów mi umyka z czasem. Dlatego żeby mieć pamiątkę opisuję, a może i komuś to chwilkę umili :) Szczególnie, że długo wyczekiwany przez wiele osób długi weekend nie rozpieszcza pogodą.

W Nantes zatrzymałyśmy się u Rysia, znajomego Joli, który mieszka tam od wielu lat, jest artystą plastykiem i przede wszystkim bardzo miłym i otwartym człowiekiem. Jego żona Helene jest Francuzką i jak się okazało również robi na drutach. Pokazała mi przepiękny sweter, który zrobiła, a ja ofiarowałam jej moteczek na szal, który całkiem przypadkiem miałam ze sobą :) Moteczek, nie szal. Podjęła nas przepysznym deserem, jednym z najlepszych jakie jadłam, a i wyglądał znakomicie!


W czwartek rano zabrali nas na targ do Nantes. Można tam oszaleć! Ten targ jest tylko raz w tygodniu, ściąga wielu lokalnych producentów i każdy, kto lubi gotować, albo chociaż jeść znajdzie tam wiele wspaniałości. Zaczynając od warzyw, przez smakowicie wyglądające sery, wędliny, ryby i owoce morza, pieczywo, ciasta, a na winach kończąc. Włóczki też były, ale akurat takie sobie, no ale ja jestem wybredna bardzo :) Zdjęć dużo, ale to wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie!









Wśród różnych zakupów na obiad i kolację, było oczywiście wino. Sprzedawane z wozu na kółkach, regionalne, bez chemii - "sans sulfates", z winogron ręcznie zbieranych itd, długo by wymieniać zalety. Helene długo rozmawiała z bardzo miłym sprzedającym, który tłumaczył jej niuanse smakowe swoich produktów. Dużo miałam uciechy słuchając tej rozmowy, większość zrozumiałam, nic nie powtórzę, bo to zbyt subtelne jak dla mnie było. Ale wino wybrałam. Miało ładną etykietkę i cenę jeszcze do przełknięcia, biorąc pod uwagę okazję.


Helene kupiła także ryby, świeże szprotki i sporego morszczuka. Jak się okazało morszczuk był zestresowany, bo łapany w sieć, a to ma rzekomo wpływ na mięso... Przyszło by komuś pytać w jaki sposób była złowiona ryba? Takie właśnie Francuzów rozmowy w dzień targowy. Fantastyczne!

Kolacja była przepyszna - morszczuk w sosie maślanym, do tego sałata, młode ziemniaczki albo ryż. No i wino! Okazało się znakomite! Bardzo delikatne, nigdy takiego nie piłam, warto było zdecydowanie je kupić, żeby spróbować i tęsknić za jego smakiem.

Jak się okazuje jedną z większych atrakcji w Nantes są Les Machines d'ile. To niezwykłe konstrukcje mechaniczne przedstawiające różne zwierzęta. Przyciągają turystów, a mi przypominały machiny z filmu "Bardzo dziki zachód". Udało nam się kupić bilety na przejażdżkę na wielkim słoniu. Czułam się trochę jak małe dziecko, choć prawdę mówiąc słoń jest dużo ciekawszy do oglądania z boku, kiedy majestatycznie przechadza się po placu. Więcej o tych maszynach można poczytać i zobaczyć zdjęcia TUTAJ.


O samym Nantes wiele powiedzieć nie mogę. Miasto ładne, przestronne, z piękną katedrą i zamkiem. Niestety troszkę się deszcz rozpadał i pokrzyżował nam plany związane ze zwiedzaniem.







Kolejny dzień to dalsza podróż. Po drodze znowu zameczki w małych miasteczkach. Powoli się do nich przyzwyczajamy, że tak powiem i już nie stajemy przy każdym, bo czas się kurczy. Na dłużej zatrzymujemy się w Carnac, jednym z najbardziej znanych w Bretanii miejsc, dzięki menhirom czyli kamiennym blokom zgromadzonym tam w niezwykłej ilości kilku tysięcy. Ich pochodzenie jest źródłem wielu teorii, mają kilka tysięcy lat i warto o nich poczytać, choćby w internecie. Mnie to miejsce zaciekawiło, ale nie zachwyciło. Widocznie megality nie są moją pasją. Warto jednak było zobaczyć :)



A resztę opiszę jeszcze w kolejnym poście :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz Aniversario audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret biżuteria Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho Bretania Candombe cascade yarns Cereza champagne chevron chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir Impressionist Sky islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos Marte Matisse Blue mechita merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair Mohair by Canard mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro Ochre organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Persia Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata piórkowy sweter Playa podróże Pokoje pod Modrzewiem powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach sklep Makunki Sock sock Malabrigo soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki Storm street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie Turner tutorial tweed Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Whales Road Wilno włóczka na szal włóczka ręcznie farbowana wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie Zapach Trzcin ZickZack zitron

Translate