poniedziałek, 14 grudnia 2020

Skarpetki

Post pisany od kilku miesięcy :). Chyba najwyższy czas go opublikować, bo temat wraca jak bumerang.

Tak się jakoś złożyło, że tym razem nie tylko mnie opanowały... skarpetki i włóczki tzw. skarpetkowe :) Po przeglądzie wiosną zapasów okazało się, że mam ich sporo. Wiele po jednym motku czyli akurat na jedną parę. Dużo też resztek, a jak się robi damskie skarpety, to resztki zostają, więc nowych i skarpet, i resztek przybyło :) Robię skarpety z wielką przyjemnością. Można by się zastanawiać po co, ale odpowiedź moja jest taka - bo lubię! Są piękne, są praktyczne, są szybką robótką, można je robić na wiele sposobów, są doskonałym prezentem (co w okresie przedświątecznym ma znaczenie), można robótkę zabrać ze sobą właściwie zawsze, wystarczy niewiele włóczki, można połączyć kilka pozostałych po innych robótkach, można robić proste, ażurowe, żakardowe itd., męskie, damskie i dla dzieci, na 5 drutach, magic-loopem na drutach z żyłką, na krótkich z żyłką, używając drutów typu crasy trio czy flyers. Uff! Tyle zalet! No po prostu kwintesencja dziewiarstwa ręcznego! 


Pierwsze skarpetki zrobiłam w szkole podstawowej czyli hmm... ustalmy, że dość dawno. Pamiętam, że robiłam je na 5 drutach, z białej jakby moherkowej włóczki, bo akurat taką miałam. Chyba nigdy ich nie nosiłam, ale byłam z nich bardzo dumna. Nauczyła mnie je robić Ania, chrzestna córka mojego Taty. Niestety od wielu, wielu lat nie mam z nią kontaktu, czego żałuję, bo wspominam ją bardzo mile i  pamiętam, że potrafiła robić na drutach piękne rzeczy. Później była dłuuuuuga przerwa i na jednym ze spotkań dziewiarskich Malgunia pokazała mi jak robić skarpetki od palców i w dodatku dwie jednocześnie! To było prawdziwe odkrycie! Powstawały kolejne, z piętą robioną rzędami skróconymi. Kolejnym etapem była pięta "z klapką". Nadal robiłam jednak od palców, no może raz czy dwa zaczynając od ściągacza. Większość wzorów jest pisana właśnie na taki, tradycyjny sposób. Po drodze nauczyłam się różnych sposobów robienia pięty, wiem już, których nie lubię, a które wychodzą mi najlepiej. Ale o tym później.


Skarpetki można zaczynać tradycyjnie od ściągacza albo od palców. Doszłam do wniosku, że każda metoda ma swoje plusy i minusy. Moim zdaniem zaczynanie od palców jest o tyle prostsze, że łatwiej jest zacząć robić na okrągło. Nabrane oczka nie spadają, nie przekręcimy ich itp. Poza tym można łatwo nawet bez robienia próbki dopasować szerokość skarpetki. Warto jednak mieć na uwadze, że po praniu i w trakcie noszenia zawsze się troszkę rozciągają, więc moim zdaniem lepiej jest zrobić odrobinę mniejsze niż za duże. Uwaga ta dotyczy zresztą obu sposobów, zarówno od palców, jak i od ściągacza. Kolejną zaletą jest to, że jak robimy od palców to długość i szerokość na łydce też łatwo regulować. Ja robię prosto łydkę, ale jeśli ktoś ma łydkę dość szeroką lub/i robi skarpety dłuższe, to ma to znaczenie. Wadą jest to, że jak nie trafimy z umiejscowieniem pięty, to klops. Trzeba pruć sporo. A często wychodzi to dopiero po praniu niestety. W przypadku robienia od ściągacza wystarczy właściwie spruć tylko część przy palcach i albo ją wydłużyć, albo skrócić, jeśli już taka sytuacja się przydarzy. I chyba głównie dlatego jednak po wielu próbach preferuję ten sposób. 



Po przetestowaniu wielu włóczek mam również i tutaj swoje spostrzeżenia. Wiele zależy oczywiście od tego w jakim celu robimy skarpetki tzn, jak będziemy ich używać. Jeśli mają tylko pięknie wyglądać i np. ogrzewać stopy w chłodne dni w domu, albo ubieramy je na noc, bo marzniemy, to oczywiście nie ma to aż tak dużego znaczenia i właściwie można się kierować po prostu urodą włóczki. Choć może niekoniecznie wybierajmy te moherkowe :), ale  - kto zabroni? Jeżeli jednak skarpety mają być po prostu noszone na co dzień, to warto zwrócić uwagę, żeby po pierwsze były jak najbardziej naturalne - przy czym jako o "sztuczności" nie myślę o dodatku nylonu, bo akurat jego dodatek jest w przypadku skarpet jak najbardziej wskazany. Mam tu na myśli, że np. zawartość akrylu nie jest wskazana, bo stopy będą się po prostu pocić, a chyba tego nie chcemy. Brak dodatku nylonu skutkuje większą podatnością na przecieranie się. I choć oczywiście w dotyku taka włóczka może być troszkę bardziej szorstka, to mówiąc szczerze nie przywiązuję akurat w przypadku skarpet aż tak dużego znaczenia do miękkości. No ale ja noszę ręcznie robione skarpety głównie do górskich butów, więc naprawdę poddaję je porządnym testom! O nylonie napiszę oddzielny post, bo na to zasługuje.


Istotny jest dla mnie skręt. Włóczki luźno skręcone, a nawet tzw. single niestety niezbyt się sprawdzają w trudnych warunkach nawet mimo dodatku nylonu. Jeszcze raz podkreślę, że mam tu na myśli "noszenie" skarpet, a nie ich "nakładanie". Osobiście nie lubię też włóczek za grubych, bo buty kupuję zgodnie ze swoim rozmiarem, a nie z założeniem, że będą noszone z grubą skarpetą. Ale znowu - jeśli to są takie nóżkogrzejki, to oczywiście mogą być nawet bardzo grube! 


Ponieważ traktuję często robienie skarpetek jako robótkę telewizyjną, to żeby za dużo się przy nich nie zastanawiać, wybieram chętnie włóczki kolorowe, niejednolite, układające się we wzorki albo melanżowe, żeby nudno nie było. No bo takie całkiem gładkie to sobie mogę kupić, a skarpetki mogą być małym dziełem dziewiarskim jeśli nad nimi troszkę popracujemy. Gładkie lubię jakoś delikatnie przyozdobić. Ciekawym rozwiązaniem są takie, które same układają się w jakieś wzorki lub paski. Podjęłam się nawet próby ufarbowania takich, ale nie trafią do stałej sprzedaży. Ale może pojedyncze motki jednak tak :) Takie special edition - żeby było zagranicznie :)





Większość wzorów przygotowana jest na włóczki typu około 400m/100 g. Najczęściej dla mojego rozmiaru stopy robiąc zgodnie ze wzorem powinnam nabrać 60-62 oczka przy drutach 2,5. Niestety, ja robię luźno i mimo pewnego postępu stwierdziłam, że jednak muszę robić na drutach mniejszych albo na mniejszej ilości oczek. Druty 1,75 są dla mnie najlepsze. To naprawdę nie boli. Jeśli robię na 2,5, to nabieram ok 50-52 oczka. Oczywiście jak mantrę można powtarzać - trzeba zrobić próbkę! Nie będę jednak oszukiwać - w przypadku skarpet nie robię, bo to mała robótka i nawet jak trzeba spruć, to nie problem.

Może się na mnie projektantki skarpet troszkę obrażą, ale właściwie nie bardzo widzę sens kupowania zbyt wielu wzorów na skarpetki, bo jak się opanuje ich robienie, to można samemu kombinować, a inspiracji nie brak. Oczywiście chętnie kupuję te wzory, w których widzę jakąś innowację, z których mogę się czegoś nauczyć. Bo jak pisałam wyżej jest wiele sposobów chociażby robienia pięty. Czasami też wzór jest tak ciekawy, że jednak się skuszę. Wiadomo - jak projekt jest dobrze rozpisany, to łatwiej się robi, bo to troszkę zwalnia z myślenia. 

Na pewno też przyjemnie jest posiadać pięknie wydaną książkę z wzorami. Ale są to zazwyczaj dość drogie publikacje. Osobiście polecam zaopatrzyć się w dość podstawowy opis, wspomóc licznymi tutorialami na youtube - sama coś w tym temacie stworzyłam -  i następnie bawić się w Wielkiego Kreatora Skarpet. Wiem, że wiele naprawdę dobrych tutoriali jest w języku angielskim, jednak wystarczy je z uwagą obejrzeć i też jest to pomocne. Oczywiście najprościej jest nabyć wzór, gdzie ktoś za nas wszystko obliczył i przemyślał - super, że jest też taka możliwość i absolutnie nikogo nie zniechęcam, wręcz przeciwnie. Ktoś się napracował, więc warto mu za to zapłacić, jeśli wzór się nam podoba. Mam nadzieję, że się rozumiemy :)

Polecam darmowe wzory, z których można się nauczyć podstaw


https://www.ravelry.com/patterns/library/rye-light


https://www.ravelry.com/patterns/library/socks-for-him
https://www.ravelry.com/patterns/library/sock-pattern-generator

Wiele wskazówek znajdziecie także w tych filmach KLIK, bardzo dużo się z nich sama nauczyłam. Wiem, że czasami angielski jest przeszkodą ale obraz to więcej niż słowa.
Są także oczywiście polskie tutoriale, pokazuję jednak uczciwie to, z czego sama korzystam.

Co potrzebne poza włóczką? 

Oczywiście po pierwsze druty. Wybór wielki. Tradycyjnie robi się na 5 drutach. Przy cieniutkich drutach nie ma to wielkiego znaczenia, ale przy grubszych wolę, żeby były lekkie, bo jak są za ciężkie to po prostu mogą z robótki wypadać. Z metalowych polecam HiyaHiya, a jeśli chodzi o bambusowe czy drewniane, to chyba nie ma znaczenia, bo niezależnie od firmy i tak będą lżejsze. Oczywiście jakość tworzywa, gładkość itd ma znaczenie, ale tak jest ze wszystkim, ja mówię o podstawach. Teoretycznie lepiej gdy te druty są dość krótkie, tak około 15 cm. Ale ja robię też na takich 20 cm, bo mniejsze prawdopodobieństwo, że wypadną. 
Robienie na 5 drutach jest też dużo lepszym rozwiązaniem przy robieniu żakardów. Sama zmasakrowałam nie jedną żyłkę próbując żakardów z metodą magic loop, o której piszę w dalszym akapicie! 

Przy częstym przekładaniu nitek magic loop nie jest najlepszy, wierzcie!


Można też robić metodą magic loop czyli na drutach z żyłką. Przy tym sposobie można nawet robić dwie skarpetki jednocześnie, w takim przypadku żyłka powinna mieć min. 100 cm. Zaletą takiego sposobu jest to, że nie trzeba aż tak bardzo liczyć okrążeń, obie i tak będą takie same. Natomiast jak robimy oddzielnie, to przydaje się licznik rzędów/okrążeń i robienie notatek. No i jak robimy dwie jednocześnie, to łatwiej uniknąć Syndromu Drugiej Skarpetki :) 

Można też robić na drutach z bardzo krótką żyłką, takich 23-30 cm. Ja nie robię tak, bo bolą mnie ręce. Takich krótkich drutów używam tylko do wykończeń. Ale wiem, że są osoby, które tylko tak robią i bardzo sobie chwalą.

Ciekawym rozwiązaniem są też druty typu CrasyTrio z Addi czy Flyers z HiyaHiya, ale pewnie też i inne firmy mają takie w swojej ofercie. Żartuję sobie czasami, że to takie połączenie metody 5 drutów i magic loop. Trzeba się do nich przyzwyczaić, ale są naprawdę fajne. Niestety dość drogie, więc jeśli robicie mało, to lepiej kupić lepszą włóczkę i opanować magic loop, bo nie wymaga to zakupu dodatkowych drutów. Ale choć jedną parę warto mieć, żeby wyrobić sobie własną opinię. Ja mam w rozmiarze 2,5 i 2,75, i sobie chwalę :)


Warto też mieć cieniutką gumkę do wrobienia w ściągacze, choć nie zawsze jest potrzebna. Jeśli jednak zdecydujecie się ją dodać w trakcie robienia lub wpleść w ściągacz po zrobieniu, to miejcie na uwadze, żeby nie były dla odmiany zbyt obciskające. Bo to ani miłe, ani zdrowe.

Elastyczna nitka KLIK


Jeśli robicie skarpety do chodzenia po domu, to szczególnie jeśli są dla dzieci, to warto na stopie umieścić jakiś antypoślizg. 

ABS do skarpet KLIK

Kolejny gadżet to blokery do skarpet. Osobiście uwielbiam! Mam kilka par, nie ukrywam, że najbardziej lubię te od Ani czyli Wiedźmy z Młyna. Są przepiękne, więc nie tylko użyteczne, ale i oko cieszą. Mam także plastikowe z KnitPro i drewniane z Opry. Te plastikowe mają tę przewagę, że nie obawiam się ubierać na nie mokrych skarpet. Te z Opry są takie bez szału, ale spełniają swoje zadanie. A zadaniem blokerów jest utrzymanie kształtu skarpety. Myślę, że nie ma to wielkiego znaczenia jeśli skarpety robimy tylko dla siebie. Ot, po wypraniu i wysuszeniu wkładamy i układają się na nodze. Ale jeśli chcemy, żeby wyglądały ładnie - bo robimy je na prezent, chcemy zrobić im zdjęcia i pochwalić się na fejsie czy insta, albo po prostu lubimy, kiedy nasze rzeczy wyglądają ładnie - blokery musimy mieć!


Jeszcze wrócę do pięty, bo to chyba w skarpetkach sprawa ważna. Tu trudno zdecydować. Robię różne i nie umiem powiedzieć, którą lubię najbardziej. Zdecydowanie nie lubię pięty wyrabianej po zrobieniu całości czyli after coś tam. Dlaczego? Bo nie. Teoretycznie jest to najprostsza metoda, ale mi nie odpowiada i już. Opracowałam nawet swój sposób na piętę, ale jakoś nie mam ciągle weny, żeby go opisać. Albo film zrobić, bo chyba łatwiej by było wyjaśnić.

Skarpeta z "moją piętą"

Po zrobieniu skarpet często zostają resztki włóczek. Można oczywiście zrobić z nich kolejne, resztkowe skarpetki. Można też wykorzystać je do zrobienia np. pledów. Zrobiłam już dwa i są w moim przekonaniu świetne. A kolejne są w przygotowaniu :) Pewnie będą powstawać wolniej.



Można także z resztek zrobić np. czapkę. Opis takiej czapki już jest u mnie na blogu KLIK

Mam nadzieję, że opisałam to, co podstawowe według mnie. Ciekawa jestem, jakie są Wasze doświadczenia :)

29 komentarzy :

  1. Dziękuję za ten bardzo szczegółowy post! Skarpetki ostatnio są na takiej fali powodzenia, jak chyba kiedyś były chusty. Nawet ja się wkręciłam, chociaż wydawało mi się, że nie potrzebuję skarpet wełnianych. A jednak. :)
    Bardzo chętnie obejrzałabym Twój filmik o skarpetkach - z pożytkiem nauczyłam się od Ciebie elastycznego nabierania oczek i bąbelków na brzegach. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wszyscy dziergają skarpetki :) Ja je naprawdę bardzo lubię.
      Na moim kanale na yt są dwa filmy dotyczące skarpetek - o wyrabianiu pięty i nabieraniu oczek, jeśli zaczynamy od palców. Ostatnio stosuję inną metody, więc może faktycznie powinnam film nowy w końću zrobić :)

      Usuń
    2. Chociaż od lat dziergam to z wielką przyjemnością przeczytałam Twoje informacje.Skarpetki dziergam od palców, ale mnie więcej w połowie drogi do pięty dodaje oczka po bokach no i piętę formuje z rzędów skróconych .Teraz napewno skorzystam z nowej umiejętności,po obejrzeniu Twojego filmu o elastycznym wykańczaniu ściągaczy.Jesteś bardzo cieplą osobą i dziękuję ze dzielisz się wiedzą.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    3. Jest mi bardzo miło, dziękuję. A jak te oczka dodajesz, to później tyle samo odejmujesz? Bo gdzieś ostatnio mi taka skarpetka mignęła i się zastanawiałam.

      Usuń
  2. Jesteś skarpetkowa specjalistką. Dziękuję za uwagi w tym temacie. Pozdrawiam ! Zdrowych, spokojnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do specjalizacji bardzo mi daleko, cały czas się uczę i wydaje mi się, że to temat bez dna. A wydawałoby się się, że zwykłe skarpetki!
      I ja pozdrawiam!

      Usuń
  3. Świetne skarpetki i solidny wpis skarpetkowy. Cierpliwie czekam na film o pięcie i przy okazji dziękuję za inne filmy, zwłaszcza elastyczny brzeg, genialny do czapek. Serdecznie pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podobają moje filmy i ten wpis. I ja pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ja kiedyś na pięciu drutach ale kiedy przerzuciłam się w swetrach na druty z żyłką, to w skarpetach też, i stałam się miłośniczką Magic Loop. Lubię je dziergać i od ściągacza i od palców, ale robiąc od dołu jest mi łatwiej wymodelować łydkę przy wyższych skarpetach, bo niestety moja noga tego wymaga.
    Opisz proszę swoją piętę, wygląda ciekawie! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najczęściej magic loop, ale uwierz, że przy skomplikowanych wzorach jednak tradycyjnie łatwiej. Kiedyś głównie od palców robiłam, bo to wielkie odkrycie moje było, ale teraz już rzadziej. Ja mam niskie podbicie i stosunkowo wąską stopę i łydkę, więc mogę taką tubę po prostu robić, ale jak zrobiłam tak prosto podkolanówki, to już było gorzej :)

      Usuń
    2. Też byłam entuzjastką magic loopa, ale ostatnio ze zdziwieniem odkryłam, że wolę pięć drutów, ewentualnie te małe drutki na krótkiej żyłce - jakoś zmęczyłam się tym przeciąganiem ciągłym żyłki :)

      Usuń
  5. Świetny "skarpetkowy" post! Niezbyt często dziergam skarpetki, robię to klasyczną metodą. Przymierzam się do wydziergania skarpetek od palców. Nawet już szkoleniowo próbowałam zrobić początek i bardzo mi się to spodobało. Dziergałam na pięciu drutach, ale odkąd sprawiłam sobie CrasyTrio, robię skarpety na tych drutach (nawiasem mówiąc sprawdzają się również przy robieniu rękawiczek i małych robótek dzierganych na okrągło). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to takie śmieszne druty, trzeba się do nich przyzwyczaić. Ale one się lepiej sprawdzą moim zdaniem przy robieniu od łydki. Chyba że zaczniesz na drutach z żyłką, a później przesiądziesz się na CrasyTrio.
      I ja pozdrawiam!

      Usuń
  6. Bardzo przydatny post i zachęcający do zrobienia pierwszych w życiu skarpetek :). Robię od lat, ale skarpetek jeszcze nigdy. Teraz "siedzą" mi w głowie, Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to!? Przecież to taka fajna, szybka i praktyczna robótka! Koniecznie spróbuj, ale pamiętaj, że skarpetkoza wciąga jak bagno :)
      I ja pozdrawiam!

      Usuń
  7. Ten wpis o skarpetkach spadł mi z nieba. Właśnie zapamiętale dziergam skarpety dla córki. Zawsze z przyjemnością czytam Twoje dziewiarskie przemyślenia i oglądam filmiki, z których wiele się nauczyłam. Czeka m z nadzieją na filmik o kształtowaniu pięty różnymi sposobami. Niby wiem, ale może dowiem się czegoś nowego . Piękne wszystkie zaprezentowane skarpety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, mam nadzieję, że w końcu się zmobilizuję :)

      Usuń
  8. Dziergam skarpety od niedawna i taki post jest dla mnie bardzo przydatny. Robię metodą od palców i przyznam, że Twój filmik, w którym mówisz ile oczek nabierasz na początek i do ilu dobierasz po bokach, był dla mnie podstawową informacją. Uniknęłam w ten sposób robienia próbek i niepotrzebnego prucia z powodu zbyt luźnego układania się skarpety na stopie. Czekam oczywiście na kolejny tutorial:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był cel filmu, żeby podstawowe obliczenia przekazać, bo sama wiem, że z tym jest ciężko :) Cieszę się bardzo, że okazało się to przydatne!

      Usuń
  9. Pani film, Makunko, nauczył mnie robienia skarpet od palców i pięt rzędami skróconymi. Ta metoda bardzo mi odpowiada i zrobiłam wg niej już sześć par skarpet - wszystkie na najbliższe święta właśnie! Wszystkiego najlepszego, skarpetkowego i świątecznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej jak się cieszę! Miło mi bardzo! Ja też życzę miłych świąt!

      Usuń
  10. Fantastyczne kompendium wiedzy o robieniu skarpetek. Dziękuję.
    Moje skarpetkowe doświadczenie, to jedna para dla mnie i jedna dla męża. Nie mnie zatem wypowiadać się na temat skarpet. Jest to ciągle dla mnie nieodkryta ziemia. Umiem tylko robić od palców i lubie tę metodę, ale mam problem z elastycznym i ładnym zakończeniem pracy.
    Nie robię więcej, bo nie mam dostępu do skarpetkowych włóczek. Jedyne dwa kolory, które znalazłam, wykorzystałam. Niedługo wracam do kraju, może nadrobię zaległości. widziałąm w twoim sklepie wiele pięknych kolorów.
    Pozdrawiam pochmurnie, ale jak zwykle gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz nadrobić! Tym bardziej, że po powrocie możesz przeżyć szok termiczny :) Chyba że wrócisz latem, to może będzie łatwiej :)
      A skarpetkowych włóczek jeszcze przybędzie, bo to takie uniwersalne włóczki - i skarpetki, i czapkę, i sweter się z nich zrobi.
      I ja pozdrawiam zdecydowanie ciepło, choć na zewnątrz całkiem inaczej :)

      Usuń
    2. Dziękuję serdecznie, bo ja myślałam, że tylko te typowo skarpetkowe z poliamidem nadają się na skarpety ;-)

      Usuń
  11. Przepiękne skarpetki ! A która włóczka w pani sklepie nadaje się na skarpetki ? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję! Jest ich bardzo dużo! Wszystkie włóczki z firmy Opal, bo ta firma specjalizuje się w takich właśnie włóczkach, włóczki Zauberball i Admiral z Schoppel, Helsinki Sock z Katii, Silky Sock z Aveyla, Arwetta z Filcolana, Merino Sock z Macooncolor i pewnie jeszcze jakieś, ale pominęłam. Jest z czego wybierać, a niedługo będzie jeszcze więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę, aż mi się zachciało zrobić skarpetki ;) . Do tej pory ich nie działam, bo oprócz mnie nikt w domu ich nie nosi, a nawet ja tylko do spania... Ale może jednak trzeba by się zabrać . Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie weszłam w skarpetkowy temat zbytnio, a tu dużo przydatnych informacji znalazłam. Dziękuje bardzo!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz Aniversario Artesano audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret biżuteria Boo Knits bouclé Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho Bretania Brushed Lace Candombe cascade yarns Cereza champagne chevron chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella Elton entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir Impressionist Sky islandzkie swetry lopi Jaipur Hat jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska kardigan Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek kid seta Gepard Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden macooncolor Malabrigo Manos Marte Matisse Blue mechita merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair Mohair by Canard mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro Ochre organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Persia Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata piórkowy sweter Playa podróże Pokoje pod Modrzewiem powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach sklep Makunki Sock sock Malabrigo soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki Storm street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie Turner tutorial tweed Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Whales Road Wilno włóczka na szal włóczka ręcznie farbowana wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie Zapach Trzcin ZickZack zitron

Translate