piątek, 25 sierpnia 2017

Biblioteczka dziewiarki czyli let's talk about money

Obecnie większość z nas dziewiarek korzysta zapewne z internetu i stron typu Ravelry lub Pinterest, które to są źródłem niekończących się inspiracji. Ja to się już nawet boję te strony otwierać, bo zapadam się w nie, jak w czarną dziurę i mogę tak spędzić dużo czasu, przeglądając zdjęcia cudownych dzianin i myśląc, co chciałabym sobie zrobić. Jak już się tak nasycę, to robię kolejny, najprostszy na świecie sweter, bo takie lubię najbardziej :) Mimo jednak tych elektronicznych zasobów, bardzo chętnie sięgam do tradycyjnych wydawnictw, których mam na półce całkiem sporo. 

W okresie fascynacji estońskimi ażurami kupiłam kilka pozycji, w których znajduje się mnóstwo wzorów do wykorzystania przede wszystkim w ukochanych przeze mnie szalach. Choć ostatnio robię ich jakby mniej - bo ile można? - to sam sposób wydania tych książek sprawia, że po prostu sprawia mi przyjemność ich oglądanie. Kiedyś wydawało mi się, że te książki są bardzo drogie. Zmieniłam jednak zdanie, bo... no właśnie, dlaczego?

Porozmawiajmy o pieniądzach, gentlemenem nie jestem, więc mogę :) Zazwyczaj koszt jednego wzoru na Ravelry to +/- 25 zł. Biorąc pod uwagę, że w tego typu książkach jest z pewnością więcej niż 4 wzory, to uważam, że warto je kupować (chociaż kosztują zazwyczaj około 100 zł) i traktować je jako swoistą inwestycję/oszczędność. Dlaczego tak myślę? W części z nich są opisy na gotowe dzianiny, jak np. w Refined Knits, a w innych po prostu masa wzorów, na podstawie których można tworzyć swoje własne. Znajdziecie w nich wiele znajomo wyglądających schematów, bo "nic nowego pod słońcem" i są one często wykorzystywane przez projektantów na całym świecie w projektach, które możecie kupić np. na Raverly, rozpisane dla poszczególnych rozmiarów lub wykorzystane jako element szala czy chusty.


Żebym była jasno zrozumiana - nie mam absolutnie nic przeciwko kupowaniu wzorów od projektantów! Sama kupuję chętnie, bo jak już kiedyś napisałam, uczę się dzięki temu, bo czasami są to nowe dla mnie rozwiązania. Kiedy jednak potrafimy troszkę więcej niż dziergać wg gotowego wzoru, można pokusić się o wykorzystanie swoich umiejętności oraz schematów z tych książeczek i stworzyć coś własnego :) I Ty zostań projektantką! Często publikowane na Raverly wzory są po prostu najprostszymi swetrami robionymi od góry, z umieszczonym mniej lub bardziej skomplikowanym ażurem, w którym również nie ma nic "autorskiego". Albo stały i powielany model chusty, w którym zmienia się szczegół. Pewnie się na mnie jakaś projektantka obrazi, ale wiem, że to nie tylko moja opinia. W końcu na co dzień spotykam się głównie z dziewiarkami, które prezentują ich punkt widzenia :) Ale jak to w życiu bywa, kij ma dwa końce - są osoby, które nic same nie wymyślą, korzystają wyłącznie z gotowców i dla nich właśnie te gotowce powstają. No i dobrze! Przymusu kupowania nie ma, jest popyt - jest podaż. I super! Przygotowanie takich szczegółowych opisów wymaga zresztą sporo pracy - opis, testy, zdjęcia itp. A za pracę należy się wynagrodzenie. Ja nie mam z tym problemu. Niewątpliwą zaletą jest to, że niektóre przynajmniej wzory na Ravelry można kupić w języku polskim. Chociaż nawet nasze rodzime projektantki czasami nastawiają się wyłącznie na rynek zagraniczny lub przynajmniej anglojęzyczny. To po prostu biznes, nie ma się co dziwić. Zdecydowanie więcej osób na świecie włada językiem angielskim, niż polskim. Powiem szczerze, że ze względu na niejednoznaczność terminologii dziewiarskiej w języku polskim, sama chętniej sięgam po te w języku angielskim - chociaż angielskim władam na poziomie ciut może bardziej niż podstawowym, a może jednak podstawowym. Jak widać na jednym ze zdjęć mam również książkę w absolutnie egzotycznym języku, kupiłam ją dla schematów. Bardzo teraz modnych i wykorzystywanych wszędzie w dziewiarskich projektach :)

No właśnie, książki, które pokazałam wyżej są publikacjami angielskojęzycznymi. A co z naszym, rodzimym rynkiem? Poza miesięcznikami, praktycznie nic nie ma. A w miesięcznikach często wzory z wydawnictw obcojęzycznych, opublikowane wcześniej w gazetkach producentów włóczek. Jak chociażby w FAM Lang Yarns, które to gazetki bardzo lubię. Zdaję sobie sprawę, że pewnie dla niektórych z moich czytelniczek/czytelników mogę się wydawać nieobiektywna, bo pracując w e-dziewiarce siłą rzeczy kupuję głównie tu zarówno włóczki, jak i inne rzeczy przydatne osobie robiącej na drutach, w tym i czasopisma. Akurat FAM jest chyba tylko u nas. Możecie mi wierzyć lub nie, ale zawsze wyrażam szczerą opinię. I szczerze mówię, że rzadko, bardzo rzadko kupuję polskie gazetki dziewiarskie, a FAM po prostu lubię, bo prezentuje nowoczesne i gustowne dziewiarstwo. Kosztuje maksymalnie 30 zł, a zawsze jest tam kilka bardzo dobrze opisanych projektów. Opłaca się? Moim zdaniem - tak! Lubię bardzo Designer Knitting, czasami kupuję także elektronoczną wersję Vouge Knitting. Rzadko, bo niemieckiego nie znam ni w ząb, a obrazki to mogę pooglądać gdzie indziej, sięgam po Verenę. Czasami mnie jednak skusi jakiś schemat :) i to jest kompletnie nieopłacalne! Ale, cóż, kto jest bez grzechu... Jeśli jednak znacie niemiecki, to polecam, bo zawsze tam coś ciekawego się znajdzie.


Problemem w polskich czasopismach dziewiarskich jest także sposób opisywania wzorów. Pisałam o tym już kiedyś, ale znowu napiszę - ja często tych opisów po prostu nie rozumiem! A trochę robić na drutach potrafię. Jak ma więc sobie poradzić początkująca osoba? Opisy, które kupuje się na Ravelry są przynajmniej w ramach testów sprawdzone przez kilka osób. A opisy w czasopismach są po prostu przetłumaczone, niekoniecznie chyba zawsze ze zrozumieniem.


Na półce mam także kilka polskich książek dziewiarskich, kupionych głównie na allegro, ale także otrzymanych w prezencie od moich koleżanek, u których stały bezużytecznie na półce, odziedziczone po dziergających kiedyś mamach, babciach, ciociach itp. Lubię do nich zaglądać, żeby zobaczyć, jak zmieniał się na przestrzeni lat styl, szukam podstawowych czasami technik, uczę się po prostu. Bo w dziewiarstwie cały czas się człowiek uczy! I to lubię. Kiedyś umiałam nabierać oczka jednym sposobem, dzisiaj znam kilka itd.  Większości technik nauczyłam się zresztą z internetu, bo na filmikach widać lepiej, niż na zdjęciach. Ale z książek trochę też. Sporo w nich informacji dotyczących wykańczania dzianin, konserwacji itp. Część mojej biblioteczki trzymam głównie z sentymentu. Nie pokazałam wszystkiego, bo mam też sporo publikacji szydełkowych, o których może jeszcze kiedyś napiszę.

A jak wasz dziewiarskie półeczki?

23 komentarze :

  1. "Knitted lace of Estonia"... To była jedna z pierwszych moich książek dziewiarskich w czasach nowożytnych. I jedna z ulubionych, bo to znakomita, przystępna pozycja z pięknymi wzorami i objaśnieniami technik.
    Jak się kiedyś zbiorę, to opiszę swoją biblioteczkę dziewiarską. Podobnie eklektyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją kupiłam jako pierwszą! Uważam, że jest świetna, dużo się z niej nauczyłam i nie żałuję ani złotówki, wydanej na jej zakup. Opisz koniecznie, bo mnie zawsze ciekawi, jakie inne książki mają koleżanki "po fachu" :)

      Usuń
  2. Kurczę, a ja myślałem, że takie wzory są w sieci za darmo, tak jak np. przepisy kulinarne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darmowe wzory też są, ale te ciekawsze niestety kosztują. Zwróć uwagę, że gotowanie choć bywa sztuką kulinarną jest jednak czynnością zdecydowanie powszechniejszą od robienia na drutach :) A tak na marginesie, to książek kulinarnych mam zdecydowanie więcej niż dziewiarskich. Nie wiem po co, bo aktualnie prawie nie gotuję :)

      Usuń
    2. Ja gotuję, ale do książek już prawie nie zaglądam, gdyż więcej jest w sieci:)

      Usuń
    3. Ostatnio kupiłam mojej synowej dwie części Jadłonomii, chociaż stronę mam nawet w "ulubionych". Jednak w książce, szczególnie w II części jest więcej niż na stronie internetowej.

      Usuń
  3. Imponująca biblioteczka a wiele nawet tych starszych pozycji to jakby z moich półeczek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam bogatą bibliotekę czasopism dziewiarskich ( Sandra, Verena, Sabrina). Regularnie, co miesiąc je kupowałam w llatach 90-tych. Kupowałam również Burdę ( gdy więcej szyłam niż dziergałam), w której również bywały ciekawe propozycje dzianin. Obecnie tylko sporadycznie kupuję dziewiarskie gazetki, częściej korzystam z zasobów Internetu. Nie znaczy to, że nie zaglądam do moich zasobów w poszukiwaniu ciekawych wzorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też miałam spore zbiory Burdy, ale się ich pozbyłam, bo większość modeli była już niemodna, a ja przestałam szyć :) Czasami mnie kusi, by znowu zacząć, ale jakoś na kuszeniu się póki co kończy :)

      Usuń
  5. Wzory kupuję bardzo rzadko, a gazetki lub książki zdecydowanie częściej i też zazwyczaj nie po polsku, polskiemu "dziewiarskiemu" jak już piszesz, brakuje jednolitności i precyzji. Z gazetek lubię filati - prawie zawsze coś ciekawego tam znajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak z tym polskim dziewiarskim jest coś nie tak, skoro większość z nas preferuje obcojęzyczne wydawnictwa.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za uwagę o wzorach na rav. Prawda, że wiele z nich się powtarza i zwykle mają podobną konstrukcję i najczęściej wymagają użycia merino. Sama mam dużo angielskich książek, choć francuskich też kilka. Najwięcej z czasów, gdy mieszkałam poza Polską. Mam też kilka - te sobie bardzo cenię - bardzo starych, np. Ouvrages des dammes Heleny Dumont z XIX w. Są tam francuskie słowne opisy (a fuj) na koronki na drutach, których nawet kilka "przerysowałam" sobie. Ciekawe, że analogiczne szydełkowe są znacznie bardziej "współczesne". Lubię też oglądać w fbc stare numery "Kłosów". Znajduje się tam cuda, choć niekoniecznie chciałabym takie mieć. I jeszcze można się przekonać, że w Polsce się działo i działo i działo ... np. na drutach. Z nowszych rzeczy najbardziej cenię sobie książki pokazujące "how to knit", gdzie są opisane pewne konstrukcje, a resztę można samemu dopisać. I tutaj cenię E. Zimmermann, choć nie zawsze się z nią zgadzam. Miło było też zobaczyć na fotografiach kilka książek,które też mam (Shetland Lace). Zazdroszczę (ale tylko trochę) "Refined Knits". Z innych dziwnych zbiorów mam kolekcję "Dorki" z początku lat 80.tych (od sąsiadki i po babci, jak większość dawnych druków, gdzie czasami można zobaczyć sweter z wielką intarsją lub płaszcz z gigantycznymi warkoczami. Przyznam, że nie przepadam za FAM, za to lubię "Rowana". Mąż sprawia mi czasami w prezencie....
    Bardzo dziękuję za interesujący post. Miłych poszukiwań!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż znam francuski to jakoś mi nie po drodze z opisami francuskimi, ale może to po prostu jakaś bariera psychiczna. Te opisy koronek muszą być arcyciekawe! Nie wiem co to jest "fbc", napisz proszę więcej, bo mnie to zaciekawiło. Rowana mam, ale w wersji elektronicznej, piękne wzory rzeczywiście tam są. Bardzo ciekawe, ale u nas zupełnie niedostępne są też chyba fińskie książeczki Laine, w języku angielskim. Jedna z klientek mi pożycza, znalazłam tam kilka ciekawych wzorów. Chciałabym mieć je na półeczce :)

      Usuń
    2. Przepraszam. Sprawdziłam. Pani od koronek to Thérèse de Dillmont, a tutaj ma wikihasło: https://fr.wikipedia.org/wiki/Th%C3%A9r%C3%A8se_de_Dillmont.
      Książeczkę można obejrzeć w gallica.bnf.fr. Była bardzo popularna.
      A fbc to federacja bibliotek cyfrowych. Trzeba tylko uważać na przelądarkę - niektóre (np. firefox) nie obsługują dobrze plików djv.

      Pewnie, że znam Laine. Podglądam czasami ich zdjęcia. Niestety nie mam (i nawet nie widziałam) w oryginale. Może uda mi się nadrobić zaległości ... Pozdrawiam serdecznnie

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję! Strona gallica świetna, popracuję może w końcu nad moim francuskim! Wpadłam jak śliwka w kompot. Od razu znalałam czasopisma z lat 20.! Jestem jakaś mocno opóźniona technologicznie, że wcześniej o fbc nie słyszałam... Jeszcze raz wielkie dzięki!

      Usuń
  8. Książki anglojęzyczne mamy podobne i bardzo je sobie chwalę. Lubię to, że oprócz samych wzorów każda z nich ma całkiem sporą dawkę wiedzy albo zebrane w jednym miejscu różne przydatne techniki.
    Nie mam problemów z czytaniem polskich wzorów - od nich zaczynałam i chyba dlatego te obecne z Ravelry czasami wydają mi się zbyt dokładne i przegadane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakoś kiepsko trafiam z tymi polskimi? Miałam kilka podejść i się zniechęciłam... No i parę razy klientki przynosiły gazetki z prośbą o pomoc i też nie umiałam, co mnie bardzo deprymowało.

      Usuń
    2. Fakt, że opisy np. w Sandrze są bardzo skondensowane i trzeba się przyzwyczaić do specyficznej składni i skrótów. Jedyne problemy jakie miałam, to nie tyle w opisie robótki, ale co bardziej skomplikowanych oczek.

      Usuń
    3. No właśnie w tym problem widzę. Bo opis typu "nabrać tyle oczek" "zamknąć tyle oczek" nie jest problemem, ale jak coś jest wyjaśniane, to ja pękałam. No i kilka razy nie zgadzała się liczba oczek :) Nijak!

      Usuń
  9. Niestety, nie mam robótkowej biblioteczki ;( ale bardzo lubię takie wpisy, gdzie inni się chwalą :D
    Koniecznie zrób wpis o szydełkowych książkach, żebym wiedziała czego mam Ci zazdrościć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to? Nic? Zrobię taki wpis i pochwalę się też moimi szydełkowymi robótkami, których kiedyś całkiem sporo robiłam. Wbrew pozorom umiem całkiem nieźle na szydełku robić :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach Sock soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Wilno włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron