niedziela, 25 czerwca 2017

Silna grupa pod wezwaniem

Co to była za sobota! Spora grupa wrocławskich dziewiarek zebrała się dzięki naszej dziergającej koleżance Danusi, prowadzącej biuro podróży Eco-Tour i pojechała na wycieczkę w okolice Cottbus. Już na parkingu o całkiem dla mnie nieprzyzwoitej godzinie 6:45 podziwiałyśmy chustę zrobioną przez Magdę :)


W autobusie wszystkie wyciągnęłyśmy druty i szydełka, było sporo pokazywania sobie dzianin i konsultacji. Przysłuchujący się naszym rozmowom zapewne chwilami niewiele z nich rozumieli, zdecydowanie królowała terminologia dziewiarska. Chusta Magdy wg projektu o nazwie Find Your Fade zdecydowanie zachwyciła, powstają kolejne wersje, niektóre przeszły już do historii, bo koncepcja uległa zmianie, na szczęście na etapie, który nie był jeszcze łzotwórczy. 


Po niedługiej chwili zmienił się nie do poznania!


Hitem były też niezwykle kobiece skarpetki. Prezentowane z dużym wdziękiem! I z równym wdziękiem tworzone.



Wśród śmiechów i gwaru dotarłyśmy do miejsca, w którym z przemiłą przewodniczką (jak się okazało miała na wyposażeniu druty i robótkę!) zaczęłyśmy zwiedzać niezwykły park, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Park ten położony w Branitz, obecnie dzielnicy Cottbus, stworzony został przez człowieka, o którym również wcześniej nie słyszałam, a mianowicie księcia Hermanna Ludwika von Puckler-Muskau. Życie księcia  zasługiwałoby na odrębną opowieść, warto poszukać o nim informacji, bo to niezwykle barwna postać, inspirująca, zdecydowanie wyjątkowa. Stworzony przez niego park zachwycający! Przy okazji nabrałam chęci, by odwiedzić drugi, a właściwie pierwszy park stworzony przez niego, znajdujący się częściowo po polskiej, a częściowo niemieckiej stronie czyli Park Mużakowski, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Podróże jednak zdecydowanie kształcą, bo o nim także nie słyszałam, a to zaledwie ok. 200 km od Wrocławia. Pojadę!
Wracając jednak do Branitz. Nie zwiedzałyśmy pałacu, ograniczyłyśmy się do długiego spaceru po parku. Przewodniczka opowiadała nam o ekscentrycznym życiu księcia, zatrzymywałyśmy się w kluczowych miejscach, słuchając kolejnych, niezwykłych opowieści. 


















Następnie pojechałyśmy do Szprewaldu, by płynąć łodzią po... Sprewie oczywiście. Nasza nieoceniona przewodniczka opowiadała nam o zwyczajach Łużyczan i o przysmakach, z jakich słynie ten region, czyli o ogórkach i musztardzie. Część z nas się oczywiście zaopatrzyła :)




Podziwiałyśmy piękne widoki i rozkoszowałyśmy się nie tylko własnym towarzystwem, ale także kontaktem z naturą.








Niektórzy nie marnowali czasu!


Udało się nawet swoiste grupowe selfie zrobić :)


Później pojechałyśmy do Cottbus, które jako miasto wrażenia na mnie szczególnego nie zrobiło. Zapamiętam natomiast przepyszne lody, które zjadłyśmy w samym centrum. Szkoda, że pozwoliłam sobie tylko na dwie gałki, do teraz żałuję!




Jak się okazuje język łużycki jest bardzo podobny do języka polskiego, więc o dziwo można było bez problemu zrozumieć nazwy np. ulic.



Oczywiście jak to dziewiarkom, włóczek nam ciągle mało, więc sprawdziłyśmy, co ma do zaoferowania sklep z włóczkami w pobliskiej galerii handlowej. Prawdę mówiąc za wiele nie miał, ale my jesteśmy, że tak powiem, dość wybrednymi klientkami :)


Na koniec odwiedziłyśmy liczący ponad 100 lat Ogród Różany w Forst, całkiem niedaleko. W ten właśnie weekend odbywało się tam święto róż. Muszę powiedzieć, że mnie to miejsce naprawdę oczarowało. Na kilkunastu hektarach zgromadzonych jest ponad 700 gatunków tych przepięknych kwiatów. Oczywiście gatunki te może rozróżnić i docenić tylko znawca. Ja znawcą zdecydowanie nie jestem, ale z wielką przyjemnością je podziwiałam! Nasza organizatorka, Danusia, miała tego dnia imieniny i z radością podarowałyśmy jej krzaczek do jej ogródka, oby rósł długo, żeby nas i ten wyjazd zapamiętała!




Danusi róża nosi nazwę Chippendale

Oczywiście zrobiłam jakieś ogromne ilości zdjęć, ale nie zamierzam ich tu wszystkich pokazywać. Nie odmówię sobie jednak przyjemności wklejenia kilku fotek, tak dla pamięci :)







W parku jest możliwość posadzenia róży z różnych okazji, np. narodzin dzieka, ślubu lub jubileuszu małżeństwa. Miły zwyczaj :)


Róże można też było podziwiać w pawilonie wystawowym, gdzie były poukładane w piękne bukiety.



 





Ja uwielbiam białe róże i choć zdjęcie wyjątkowo nieudane, to je tu umieszczam, żeby zapamietać jak się nazywa ten gatunek - cudowne były!


A przed samym wyjazdem był jeszcze niewielki happening - czyli dzierganie w miejscach bardzo publicznych. Wzbudzałyśmy spory entuzjazm siedząc na schodach i robiąc na drutach! 



A co jeszcze się działo? Koniecznie zajrzyjcie do Dorotki czyli Knitologa






23 komentarze :

  1. Pięknie Makunko :) Żałuję, że nie mogłam być z Wami... te kwiaty, drzewa, woda, architektura - cudowne a Wasze uśmiechy mówią wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością będą kolejne wycieczki, bo bardzo nam się spodobało! Następnym razem koniecznie się z nami zabierz :)

      Usuń
    2. Daj mi koniecznie znać, jak się zorganizujecie na jakiś wypad :) bo widziałam właśnie, że Danusia organizuje wyjazd na Drutozlot :D

      Usuń
  2. Było wspaniale!!! Jesteśmy wdzięczne Danusi, że zorganizowała nam taką świetną wycieczkę :* Warto było wstać o świcie :) I chociaż spędziłyśmy z sobą ponad 19 godzin, to wcale nie mam dość i już za Wami tęsknię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba powtórzyć, nawet jeśli trzeba będzie wstać jeszcze wcześniej!

      Usuń
  3. Piękna wycieczka i aż zazdroszczę tak udanego dnia ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było pięknie, dopisało wszystko - towarzystwo, ale to pewniak, pogoda, choć kapryśna bywa, tym razem nas nie zawiodła :)

      Usuń
  4. Niech żałuje, ten kto nie był. Wycieczka fantastyczna. Zdjęcia świetne :)
    Wratiska częstowała nas przepysznymi ciasteczkami :)
    Pozdrawiam uczestniczki wycieczki i już marzę o kolejnej wyprawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ miałyście cudną wyprawę! I to towarzystwo! Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem zapraszamy!

      Usuń
    2. Magda! Nie mówię nie, tylko wcześniej wrzuć informację:) Jak będę wolna, to z cyntralnej Polski dojadę:)

      Usuń
  6. Piękna relacja. Ale co wydziergałyście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na efekty trzeba będzie chwilkę poczekać :) Każda robiła coś innego :)

      Usuń
  7. Ale Wam fajnie było! Super!
    Oby więcej takich wycieczek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowna wyprawa!!! Po prostu zazdroszczę takich doznań :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Droga Makunko,
    niestety, ale musze, jak my wszystkie powtörzyc,
    do pozazdroszczenia!
    A propos Lody,
    znam lody ktöre sie tez nazywaja Fürst-Pückler-Eis.
    Nazwisko tych lodöw przetrwalo do dzisiaj i jest klasykiem miedzy lodami.
    Sa to 3 warstwy, waniliowe, truskawkowe i czekoladowe ze smietana i owocami.
    Pycha!
    Pozdrawiam serdecznie
    Mimi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomnialam napisac, ze zapach tych przecudnych röz
      wachalam i jeszcze wisi w powietrzu!

      Usuń
    2. Te lody wymyślił podobno właśnie książe Puckler :) Czytałam gdzieś o tym :)
      A propos zapachu róż, to byłam dosyć zdziwiona, bo mogło by się wydawać, że przy takiej ilości zgromadzonych w pawilonie kwiatów, powinny pachnieć obłędnie - o dziwo tak nie było. Nie znam się na tym, ale może przy takich niewątpliwie krzyżówkach zapach nie zachowuje się :(

      Usuń
    3. Ponieważ mam na punkcie róż niejako....zwichnięcie :) wachałam prawie wszystkie w pawilonie (poczynania poza pominę;) ) i pachnących było tam naprawdę niewiele.

      Usuń
    4. Czyli nie mam jednak problemów z węchem :) Tak mi się właśnie zdawało, że jakoś mało pachną!

      Usuń
  10. Dorota namawiała mnie na dołączenie do Was, ale niestety nie udało się tym razem, a szkoda! Taka fajna wycieczka, świetnie to wygląda jak prawie każda z Was miała na sobie coś własnoręcznie dzierganego! *^V^*
    Bardzo lubię podziwiać kwiaty, są dowodem na to, że piękne rzeczy są takie ulotne i trzeba się nimi cieszyć tu i teraz, kiedy są!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach Sock soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron