wtorek, 15 marca 2016

Robienie na drutach - dla kogo.
6 zalet z perspektywy trochę mniej początkującej

Znalazłam post, który mnie skłonił do drobnych, dziewiarskich przemyśleń. A jak dziewiarskie :), to się dzielę, czemu nie. Chodzi mianowicie o post pt. "Robienie na drutach - dla kogo. 6 zalet z perspektywy początkującej".  Nawiasem mówiąc polecam Wam ten blog, głównie o szyciu. Blog został nagrodzony jako "Szyciowy blog roku 2014".

"Początkująca dziewiarka" czyli autorka bloga wymienia takie oto zalety:

1. ZALETA - MOBILNOŚĆ PO STOKROĆ

To prawda, można robić na drutach czy na szydełku teoretycznie wszędzie. Narazić się wprawdzie możemy na ciekawskie spojrzenia, ale kto by się nimi przejmował. Narazić się możemy na komentarze w stylu "po co to?". Albo na zdziwienie, że "taka młoda i na drutach robi, moja babcia też robiła" - oczywiście zależy to od tego, ile mamy lat - Bogu dzięki jeszcze się czasami na takie uwagi załapuję, choć teoretycznie babcią mogłabym już być :) Na porządku dziennym są też uwagi typu "kupić można gotowe, to po co dziergać". Ale jeśli odrzucić te reakcje otoczenia, to tak - można praktycznie wszędzie. Bardzo chętnie w grupie. Mniejszej lub większej. Uwaga jednak na te osoby, które na drutach nie robią, one nie zawsze są wyrozumiałe dla naszej pasji i dzierganie w ich towarzystwie traktują wręcz jako faux pas. Najbardziej brakuje mi drutów w kinie i raz mi zabrakło na... czyimś ślubie, w który byłam zaangażowana mało emocjonalnie, więc się nudziłam. To by była sensacja, jakbym w kościele druty wyjęła - strach pomyśleć.

wszystkie zdjęcia znalezione na Piterest

2. NIE TRZEBA NIC PRZYGOTOWYWAĆ

Hmmm, od razu widać, że to perspektywa początkującej dziewiarki. Chyba większość tych bardziej zaprawionych w bojach wie, że przygotować trzeba całkiem sporo. Na początku oczywiście wystarczą jakiekolwiek druty i całkiem jakakolwiek włóczka. Ale wraz z nabywaniem umiejętności i chęcią realizacji pomysłów, które wykluwają się w głowie z całkiem nieokiełznaną czasami częstotliwością, rosną potrzeby. Potrzeby posiadania kolejnych rozmiarów drutów, z czasem kolejnych rodzajów drutów, kolejnych niezbędnych pomocy dziewiarskich (mniej lub bardziej zbędnych lub potrzebnych), o kolejnych włóczkach przez grzeszność nie wspominam. Oczywiście wiele zależy też od zasobności portfela.

3. GDY COŚ NIE WYJDZIE MOŻNA SPRUĆ I NIE BĘDZIE PO TYM ŚLADU

Zaawansowane dziewiarki wiedzą, że prucie to chleb powszedni. Ale prują nie po to, żeby robić dla samego robienia. Prują by to, co ma powstać maksymalnie odpowiadało potrzebom twórcy. Pruć jednak mało kto lubi, znam bardzo osobiście (bardziej, że tak powiem osobiście się nie da...) takie, co zanim sprują, to rzucą w kąt na dłuższy czas. "Ślady" widać niestety na każdym kroku. Jak już kiedyś pisałam, na drutach i na szydełku nauczyłam się robić bardzo dawno temu, dzieckiem będąc jeszcze. Może nie pacholęciem, bez przesady, ale zdecydowanie dzieckiem. Uwielbiałam tworzyć kreacje dla moich lalek, a gdzieś tak na początku liceum zaczęłam robić rzeczy dla siebie. Robiłam z włóczek, jakie akurat wpadły mi w ręce. Więc najpierw było tworzywo, a później twórczy mniej lub bardziej pomysł. Miałam też etap przerabiania znacznych ilości wełny owczej przywożonej głównie z Pyzówki, czyli z Podhala. Prułam także gotowe wyroby, które z braku surowca innego musiały się nadać, choć czasami węzełki były na takim włóczce mniej więcej co metr - sama rozkosz.
Autorka posta, do którego się odnoszę wspomina też coś o strukturze i nierównościach. Że niby są fajne. Super, że ją cieszą. Zaawansowane dziewiarki dążą do perfekcji i wszelkich niechcianych nierówności generalnie nie lubią. Wyrób ma być pozbawiony ułomności, choć ma być widać, że to rękodzieło. Strukturę ma nadać ciekawy wzór lub włóczka.

4. DZIERGANIE NIE WYMAGA PEŁNEGO SKUPIENIA

Zawsze mam na podorędziu taką robótkę, która rzeczywiście pozwala mi nawet specjalnie na nią nie patrzeć, mogę przy niej swobodnie rozmawiać, czy oglądać ulubiony film z napisami, nawet jeśli to serial skandynawski, a ja ani słowa w tym języku nie rozumiem, więc nie śledzę fabuły "na ucho". Takie robótki nazywam "telewizyjnymi" chociaż od kilku lat telewizji nie oglądam. Ale niech mi ktoś powie, że można bez skupienia wykonać szal z mozolnym ażurem. Tak podzielną uwagę to chyba niewiele osób ma. Każdy wzór wymagający liczenia niestety wymaga skupienia i osobiście nawet audiobooka czasami nie mogę przy nim słuchać.

5. ROBIENIE NA DRUTACH LEKIEM NA BOLĄCE NADGARSTKI

Nie potrafię się odnieść do tej kwestii. Niewątpliwie przy robieniu na drutach pracuje sporo mięśni dłoni itd., ale fachowcem od anatomii, ani fizykoterapii nie jestem. Nie jeden raz bolały mnie ręce od nadmiaru robótki, szczególnie jeśli robiłam na grubych drutach, za czym nie przepadam. Być może przy "normalnym" robieniu, czyli poświęcając na druty czy szydełko "normalną" ilość czasu, nadgarstki ćwiczymy i dobrze im to robi. Ja niestety robię czasami więcej niż przeciętny człowiek.

6. SZYJĄCY POWINNIŚCIE SPRÓBOWAĆ

Kiedyś szyłam i to nawet nieźle mi wychodziło. Porzuciłam jednak szycie, właściwie nie wiem dlaczego. Jak się nad tym zastanawiam, to chyba powodem było to, że rozstawienie maszyny, wszystkich potrzebnych do szycia rzeczy tworzyło jakiś bałagan, który mnie irytował. Oczywiście we włóczkach nie panuje u mnie idealny porządek, ale jednak jakoś się je upchnie po kątach, a z maszyną było gorzej. Nie miałam nigdy takiego miejsca, które bym mogła na taki "swój" kąt z maszyną przeznaczyć. Szyjące wiedzą, jakie to fajne uczucie stworzyć coś z prawie niczego, bo czymże jest kawałek materiału. Podobnie jest z włóczką - też tworzymy coś. Wprawdzie zajmuje to jednak czasami trochę więcej czasu, ale warto go poświęcić, by cieszyć się własnoręcznym wyrobem, podobnie jak przy szyciu. No i można łączyć techniki! 

Ja powodów do robienia na drutach znajdę również kilka. Wśród nich:

1. MOGĘ ZROBIĆ RZECZ, JAKĄ CHCĘ MIEĆ

Oczywiście nie zawsze wychodzą takie, jak bym chciała i wtedy właśnie następuje ten moment, kiedy rzucam w kąt na jakiś czas. Czasami wracam do tej robótki szybko, czasami zajmuje mi to więcej czasu, a czasami... nigdy. Pewnie niejedna dziewiarka ma na sumieniu takie grzechy zaniechania. Uwielbiam jedna to uczucie, gdy widzę zazdrosne spojrzenia, bo mam kolejną fantastyczną czapkę czy sweter. Na wielu oczywiście nie robi to najmniejszego wrażenia, ale najważniejsze jest dobre samopoczucie :)

2. CAŁY CZAS SIĘ UCZĘ, POZNAJĘ NOWE TECHNIKI. NOWE TECHNOLOGIE, NOWE WŁÓKNA ITD.

Właściwie kiedy zaczęłam prowadzić kursy i uczyć adeptki dziewiarstwa, zobaczyłam jak dużo się nauczyłam w ostatnich latach. Ciągle jednak przede mną całe mnóstwo wiedzy i umiejętności do zdobycia. I to jest świetne! Może praktyczniej jest się uczyć innych rzeczy, ale kto powiedział, że trzeba być praktycznym?

3. POZNAJĘ NOWYCH LUDZI, NAWIĄZUJĘ NOWE PRZYJAŹNIE

Od początku powrotu do robienia na drutach zaczęłam się integrować z innymi osobami, podzielającymi to hobby. Pamiętam doskonale pierwsze spotkanie z kompletnie nieznanymi mi osobami, na które umówiłyśmy się w jakiejś kawiarni. Osoby nieznane, a jednak kontakt nawiązał się bardzo szybko. Z większością tych osób spotykam się od czasu do czasu nadal :) Teraz, kiedy prowadzę sklep oczywiście poznaję tych osób znacznie więcej i naprawdę wiele z nich stało się dla mnie naprawdę bliskimi koleżankami.

4. ROBIĆ NA DRUTACH MOŻE KAŻDY

Niezależnie od wieku, płci itd. Widzę to zresztą po moich klientach - pełny przekrój społeczny i wiekowy! Moim zdaniem to naprawdę bardzo rozwijająca pasja dla młodzieży, dla osób starszych doskonały relaks i zajęcie.

wszystkie zdjęcia znalezione na Piterest

5. SŁUCHAM KSIĄŻKI, OGLĄDAM FILMY I JEDNOCZEŚNIE ROBIĘ NA DRUTACH - ODPOCZYNEK IDEALNY!

Czasami, jeśli wzór jest "telewizyjny", to potrafię jednocześnie dziergać i czytać tradycyjną książkę lub e-book. Zdecydowanie jednak wolę słuchać i robić na drutach, więc często tak właśnie robię. Dzięki temu "przeczytałam" całkiem sporo książek. O dziwo, najbardziej podczas drutowania lubię słuchać kryminałów, których nigdy wcześniej w tradycyjnej papierowej formie nie czytałam, bo uważałam to za stratę czasu :)

6. NIGDY, ABSOLUTNIE NIGDY SIĘ NIE NUDZĘ

Ja generalnie należę do osób, które nie nudzą się, ale teraz to już absolutnie nigdy. Zawsze mam ręce zajęte. Uważam wręcz, że to jakieś nerwowe jest. Bo nie potrafię tak po prostu usiąść bezczynnie. Inna sprawa, że dla relaksu może powinnam. Może joga jakaś, medytacje? Ale podobno 

Knitting :):
autorka rysunku Alanna Cavanagh, znalazłam go oczywiście na Pinterest


Jedno jest pewne. Zapasów włóczek starczy mi na długo. Jak kiedyś nie będzie mnie już stać na kupowanie nowych włóczek, to na pewno nie zginę i może wtedy właśnie zacznę pruć i przerabiać na nowe, albo ukończę te wszystkie rzucone na bok UFO-ki*? Jak tak się głębiej zastanowić, to może to jest również pewna lokata kapitału? A przynajmniej surowca do przerobienia na wyroby do sprzedaży? Kto wie, kto wie.

Strasznie się rozpisałam. Ciekawa jestem, jakie mają powody do robienia na drutach inne osoby. Mniej i bardziej zaawansowane. Co sprawia, że sięgacie po druty? Z czego macie największą satysfakcję? Jakie widzicie zalety?


* dla mniej wtajemniczonych - UFO to w terminologii dziewiarskiej skrót od "Un-Finished Object" czyli po prostu nieskończona robótka.  Innym ciekawym skrótem jest WIP czyli "Work in progress", w bardzo wolnym tłumaczeniu "robótka aktualnie na drutach".

piątek, 4 marca 2016

Ułatwiacze, życia dziewiarskiego polepszacze czyli o drutach

Kiedy wracałam do pasji dziewiarskiej dysponowałam kilkoma parami drutów prostych i kilkoma rozmiarami drutów na żyłce, która była strasznie sztywna. Wraz z odkrywaniem tego, że świat się zmienił i dzisiaj można kupić włóczki piękne, świetne jakościowo i w bardzo różnych cenach ;), odkryłam także zmiany w "świecie drutów".

Od początku bardzo mi się spodobał system z wymienną żyłką. Pierwszymi jakie kupiłam były akrylowe KnitPro. Zadecydowała oczywiście cena i chęć sprawdzenia, czy system działa. Działać działał, ale druty bodajże 3,5 złamałam. Myślę, że grubsze byłoby trudniej. Kolejnymi były więc jednak metalowe i lubię je i używam do dziś. 

Później dostałam w prezencie gwiazdkowym komplet wymiennych drutów HiyaHiya. Już sama nazwa firmy sprawia, że się uśmiecham. Fajna, prawda? A druty pokochałam, bo są leciutkie i bardzo ostre. Mają jednak wadę - czasami przy łączeniu żyłki z drutami, żyłka lekko haczy. Ja to, że tak powiem ignoruję i staram się nie zauważać, ale prawda jest taka, że się to zdarza i czasami denerwuje. Nie zmienia to jednak mojej miłości do tych drutów :)

Nie testowałam kolejnego systemu drutów łączonych, bo bez przesady, ile można. Ale mam oczywiście druty Addi, przede wszystkim cienkie (2-2,5) i bardzo, bardzo je lubię.  Mam także Chiagoo (4 i 5), które stały się przebojem dziewiarskiego światka ze względu na fantastyczne właśnie łączenie żyłki z drutami i samą żyłkę, która jest jedyna w swoim rodzaju. Nie mam ich w wersji do łączenia, ale od klientek wiem, że są również bardzo dobre. 

Generalnie używam drutów z żyłką 80-100. Ale czasami potrzebne są takie krótkie, a takich nie lubię, bo ciężko mi się na nich robi i bolą mnie zawsze ręce.

I tu dotarłam w końcu do tego, o czym chciałam napisać! Kto jest jeszcze ze mną, ręka w górę!
Robiąc rękawy do nowej bluzeczki, przetestowałam dwie pary drutów z żyłką 30 cm! Dla mnie hardcore! Przy Addi bolały mnie ręce i choć szło mi dość sprawnie, jakoś mnie to jednak denerwowało. Wypróbowałam więc Chiagoo, w wersji z wygiętym drutem czyli Red (bo są także Red Lace, ale nie ma w tej wersji 30 cm).


Eureka! Choć nadal nie jest to przyjemność, to jednak dzięki wygięciu druciki leżą lepiej w dłoni i ręce zdecydowanie się mniej męczą. Naprawdę ułatwiają robienie rękawów! Najczęściej robię je magic loopem, ale jakoś tym razem nie pasowało mi to. Zaprzyjaźnimy się :)

Edit: odpowiadając na pytanie, gdzie można kupić te druty - oczywiście gapa, nie napisałam, że można je kupić w e-dziewiarce. Wydało mi się to takie oczywiste!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach Sock soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Wilno włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron