poniedziałek, 22 czerwca 2015

Koncertowo

Choć Stadion Miejski we Wrocławiu wybudowano już jakiś czas temu, bo na Euro 2012, to się jakoś nie składało, żebym go w końcu zobaczyła. To znaczy z zewnątrz oczywiście widziałam, ale na stadionie jako takim nie byłam. Kibicem piłki nożnej nie jestem, a inne imprezy jakoś mnie nie zainteresowały do tej pory. Trafiła się okazja - reklamowany wszędzie we Wrocławiu koncert Andrea Bocelli. Lubię go, i owszem, więc okazję wykorzystałam i poszłam. Troszkę się obawiałam o repertuar, bo lubię raczej jak śpiewa arie operowe niż takie włoskie pioseneczki pitu-pitu. Nie doczytałam jednak niestety, że poza samym występem Bocellego, jest jeszcze koncert na inaugurację ESK 2016 - czyli faktu, że Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 r. 

Zaczęło się od tego, że nie mogliśmy znaleźć wejścia na płytę, gdzie mieliśmy miejsca. Zbierało się na deszcz, więc troszkę się martwiłam. Od organizatorów każdy dostał plastikowy pojemniczek z płaszczem przeciwdeszczowym. Przydał się, niestety. Deszcz zaczął nie padać, ale raczej lać. Siedzieliśmy w tych płaszczykach i pod parasolami :) Ahoj przygodo!


Na początku grał duet gitarowy - muzycy schowani pod parasolem, trzymanym przez kogoś z obsługi. Mimo tego, że grali nieźle, jakoś umknął mi ich występ, bo skupiałam się na tym, żeby mnie deszcz całkiem nie zmoczył. A później na niebie pojawił się pokaz cudów natury :) Dawno nie widziałam takiej pięknej i wyraźnej tęczy!


A potem było znacznie gorzej! Ten koncert inauguracyjny ESK 2016 był fatalnie, albo raczej całkiem beznadziejnie nagłośniony! Prawdę mówiąc byłam tym przerażona, bo perspektywa spędzenia wieczoru w deszczu i w dodatku słuchania zwykłego łomotu, nie była optymistyczna. Sam spektakl przygotowany z udziałem głównie artystów wrocławskich, nie podobał mi się wcale. Był zupełnie niepotrzebnie pompatyczny, przeładowany, kiepsko zaśpiewany, co przy tym złym nagłośnieniu było chwilami nie do zniesienia. Piosenki były poprzedzane krótkimi filmowymi prezentacjami różnych dziedzin sztuki, które będą reprezentowane podczas obchodów ESK 2016. Niewiele się z tego dowiedziałam, zachęcona do zainteresowania się nie zostałam. Choć i tak się zainteresuję, bo lubię Wrocław, po prostu :)


W końcu po ponad dwóch godzinach męki (naprawdę - męczyłam się), rozpoczął się koncert, na który przyszłam. I tu rozczarowania nie było, wręcz przeciwnie, byłam oczarowana! Bardzo mi się podobało, repertuar dobrany był świetnie! I co bardzo, bardzo dziwne - nagłośnienie nagle było bardzo dobre...


Z przyjemnością słuchałam hitów nie tylko, choć przede wszystkim operowych. Na scenie występował też piękny  i pięknie śpiewający kwartecik Le Div4s, przeczący stereotypowemu wyglądowi śpiewaczek operowych - jeśli wiecie o czym mówię :) Muzykowi towarzyszyła także w kilku utworach bardziej dojrzała, obdarzona bardzo dobrym głosem Paola Sanguinetti. Zdjęcia robiłam niestety komórką i z daleka, więc niewiele mam do pokazania. Zdumiewający i budujący był dla mnie fakt, że muzyka poniekąd operowa wzbudzała taki entuzjazm publiczności na stadionie. A tej troszkę było! Tu widać 1/4 trybun, a i to nie koniec, bo przecież jeszcze płyta pełna ludzi.


Koncert zakończył się około północy, owacjami na stojąco. Zimno było bardzo, ale muzyka jednak rozgrzała. Wieczór ostatecznie udany bardzo! Wracaliśmy tramwajem, w którym ludzie podśpiewywali sobie cichutko Time To Say Goodbye.

wtorek, 16 czerwca 2015

Nic nowego pod słońcem

Dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach, które są już tylko mglistym wspomnieniem, nauczyłam się robić na szydełku. Robiłam głównie ubranka dla moich lalek, ale też różne drobne rzeczy, typu kwiatki, zwierzątka itp. Kiedy nauczyłam się robić na drutach, kombinowałam jakby te techniki połączyć i wymyśliłam sobie, że można oczka z łańcuszka szydełkowego nabrać i później zamykać, i później znów nabrać, i znów zamykać itd. Ale szydełko było krótkie i powstająca w ten sposób dzianina stosunkowo malutka. Ot, w sam raz, żeby kocyk dla laleczki niewielkich rozmiarów zrobić, albo poduszkę. Po latach okazało się, że to co ja sobie wymyśliłam, jest znane jako szydełko tunezyjskie i można kupić specjalne szydełka, dzięki którym zrobić można troszkę większy kocyk, o poduszce nie wspominając.

To sobie w ramach odskoczni od drutów zrobiłam!



Mimo tego, że zdjęcia bardzo ciemne, bo robione na szybko i w trudnych, domowych warunkach, pokażę jeszcze zbliżenie wzoru :)


Jak widać robiłam wzorem, który daje podobny efekt do robótki na drutach, a co któryś tam rządek jeden rządek takim chyba podstawowym tunezyjskim. Dzianina jest sztywniejsza, grubsza. Niestety też pochłania więcej włóczki. Na poduszkę zużyłam 350 g grubej bawełny, a poduszka ma wymiary 40x40. Robiłam szydełkiem ChiaGoo nr 4. Fajne szydełko z taką kuleczką na końcu :)
Więcej na temat szydełka tunezyjskiego i jego rodzajów można posłuchać i zobaczyć w filmie, który jest na stronie e-dziewiarki. Michalina pokazuje także podstawowy ścieg, właśnie ten, który sobie wykombinowałam. Rien de nouveau sous le soleil - jak mawiają Francuzi, a myślałam, że takim genialnym dzieckiem byłam...

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Publicznie

W sobotę obchodzony był Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych. Tak jak w ubiegłym roku nasze dzierganie ekshibicjonistyczne odbywało się w Parku Staszica, tuż przy sklepie. Park ten bardzo lubię i wiele razy już miałam poświęcić mu trochę miejsca na blogu, ale chyba jeszcze musi poczekać.
Pogoda dopisała, dziewiarki też. Przyjemnie się dziergało na powietrzu - dla mnie to rzadkość, gdyż ogródka, ani balkonu nie posiadam. No chyba, że do Szklarskiej pojadę, bo tam to i ogródek, i balkon, i taras. Do wyboru, do koloru, ech...



Musiałam się chwilami mocno skupiać na robótce, bo jedna z tych, które aktualnie na drucikach wymaga uwagi nieustannej, bo to ażur dwustronny. Jeśli jeszcze kiedyś taki wybiorę, to chyba w akcie dużej desperacji. Nie mogę się doczekać końca. 


A wystroiłam się w bluzeczkę z włóczki Gamma Color (5 motków), robionej na drutach nr 4, wzór V-line. Pewnie pokażę w osobnym poście :)




poniedziałek, 1 czerwca 2015

Shogun - wybór doskonały



Kolejny szal, którego autorem jest Kieran Foley. Uwielbiam go, jego wzory są oryginalne i mam w posiadaniu kilka. Są w gruncie rzeczy bardzo proste, ale bardzo oryginalne. Ażury, ale nie klasyczne.
W połączeniu z włóczką w tych dość niezwykłych, jak dla mnie kolorach, dały efekt moim zdaniem wspaniały! Żeby było zabawnie, to wcześniej zrobiłam z tego koloru zupełnie inny szal, ale mi się nie podobał i cały sprułam.


Szal ten po prostu uwielbiam! Nie bez znaczenia jest tu oczywiście włóczka, która blokuje się chyba najlepiej z tych, z których do tej pory robiłam szale. Trzyma doskonale kształt.



Dane techniczne:
włóczka Filigran Lace firmy Atelier Zitro, kolor 65, 1 motek do ostatniej niteczki!
druty - chyba 5, ale może 4,5, a może 4? Zrobiłam szal już jakiś czas temu i oczywiście nie zapisałam..,
Wzór - Shogun, Kieran Foley
Szal zrobiłam o jeden raport szerszy niż w oryginale. Początkowo też zastanawiałam się czy nie zrobić go jednak dłuższego, ale ostatecznie po praniu okazał się wystarczający.

A teraz dygresja poza podstawowym tematem :)
Zdarzyło się tak jakoś ostatnio, że chodzę trochę "po lekarzach". Nie martwcie się, zdrowa jestem, ale przegląd techniczny po pewnym przebiegu się autkom nawet robi. W przychodniach (ale oczywiście nie tylko) obserwuję zjawisko, które mnie nieustannie zdumiewa. Otóż wystarczy, że człowiek (młody zwłaszcza) siądzie, natychmiast wyjmuje komórkę, przepraszam smartfon i gapi się weń i klika. Telefon jak zadzwoni, to oczywiście się go odbiera. Rozumiem, że czasami się nie da przeprosić i oddzwonić później, ale myślę, że wtedy powinno się po prostu wyjść z takiej np. poczekalni, a nie zmuszać wszystkich zgromadzonych do słuchania o wielkich problemach Pani Iksińskiej albo chorobach Pana Igrekowskiego. Tak, wiele się można przy okazji dowiedzieć, czy chcemy czy nie. Widziałam też nie jeden raz, spacerujące pary rozmawiające przez telefon. No chyba nie ze sobą. Po co się spotykają? Nie mają ze sobą o czym rozmawiać?
I żeby było jasne - mam smartfona i nie waham się go używać. Choć nie noszę go zawsze przy sobie i nie zawsze go od razu odbieram.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach Sock soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Wilno włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron