sobota, 9 lutego 2013

O książkach w ogromnym skrócie było, dziś będzie o muzyce, przy której się dobrze przerabia motki na szale i można się zatopić w myślach. I będzie to długi post :) 

Otóż ja muzykę kocham. Moi rodzice nie zaszczepili mi tego uczucia, raczej zawdzięczam to mojej Babci Zosi. Babcia poświęcała mi zresztą dość dużo czasu i jest dla mnie bardzo ważną osobą. Chodziłam z nią często do opery wrocławskiej i uwielbiałam jej wnętrza, stroje, atmosferę, a muzyka była dodatkiem. Dziś do opery podchodzę krytyczniej i nie słucham namiętnie, no chyba że sąsiad puszcza, bo bardzo lubi. 

Mam starszego brata i on przechodził fazę słuchania różnej muzyki, w tym takiej, która niekoniecznie pozostała ze mną na zawsze, ale muszę mu przyznać, że to dzięki niemu poznałam i pokochałam m.in. King Crimson, Queen, Dire Straits, Cata Stevensa, Supertramp czy Police. Słuchałam ich jeszcze na winylach!
W liceum słuchało się dużo muzyki i ogromny wpływ na to czego słuchałam miała oczywiście również radiowa Trójka. Wtedy sobota była często dylematem, czekało się na Listę Przebojów albo szło na imprezę.
Pod koniec liceum zaczęłam słuchać jazzu, a to już pod wpływem ówczesnego chłopaka, który ze środowiskiem wrocławskiego jazzu był powiązany. Jednym z nielicznych odwiedzanych przeze mnie miejsc był kultowy i nieistniejący klub Rura. Wrocławianie w moim wieku i starsi pewnie wiedzą o czym mówię, młodsi już pewnie mniej, a dzisiejsza młodzież i tak nie zrozumie, jak to było, gdy w mieście było zaledwie kilka miejsc do wyboru wieczorem.
Wtedy też zaczęła się moja trwająca do dziś miłość do niejakiego Pata Metheny. Miłość tę dzieliłam później z moim mężem i było to coś, co łączyło nas bardzo. Czekaliśmy na każdą kolejną płytę, jeździliśmy na koncerty, słuchaliśmy go codziennie. Niestety nie dane było mi być na koncercie w 1992 bodajże roku, kiedy to grał jeden z moich ukochanych utworów,  "The Truth will always be" z płyty Secret Story. Żeby pojechać na koncert do Berlina (grał wraz z Charlie Hadenem), mój mąż zameldował się nawet czasowo w Zgorzelcu. Był to rok 1998 i żeby wyjechać za zachodnią granicę trzeba było mieć paszport, a tak jakoś przegapił to... Zabawna to była historia. Miałam okazję opowiadać o niej Marcinowi Kydryńskiemu, jak wiadomo również wielbicielowi Pata i historia ta, szczegółowo opowiedziana, zrobiła na nim pewne wrażenie. Byłam tam jednak, mimo obiektywnych trudności, koncert był przepiękny i niezapomniany (muzyka z płyty Beyond The Missouri Sky), przywiozłam podpisany przez obu muzyków plakat (czekaliśmy kilka godzin jedynie w towarzystwie młodej, sympatycznej Niemki i jej nie mniej sympatycznego ojca, reszta zwątpiła) i cudowne wspomnienia


To nie jest ten koncert z Berlina, ale muzyka ta.


Posiadam oczywiście większość płyt Pata. Do najlepszych koncertów zaliczam także koncert z Zabrza (płyta "Imaginary Day"). Na każdy kolejny czekam.

Lista moich ulubieńców jest tak naprawdę dość długa i nie mam zamiaru się na ten temat rozpisywać, zwłaszcza że ostatnio troszkę z obiegu wypadłam, a to z powodów różnych. Mało słucham, mało chodzę na koncerty, mało poznaję nowości. Ostatnim moim odkryciem jest Marcin Wasilewski Trio (wcześniej Simple Acoustic Trio). Nie jest to nowość, ale dla mnie i owszem. Polubiłam :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi wakacje wełna Wenecja włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron