wtorek, 30 października 2012

Wczoraj znów prześladował mnie zdrowotny pech. Po kilku latach nieobecności dopadła mnie neuralgia międzyżebrowa. Nazwa brzmi jakoś tak dostojnie, ale prawdę mówiąc nie ma w niej nic przyjemnego. Leżałam jak kłoda cały dzień...

Ale dzięki temu miałam baaaardzo dużo czasu na grzebanie w internecie. Zapisałam się już jakiś czas temu na rozdawajkę u Myszopticy, której blogowi stuknęło 4 lata! Żeby wziąć udział trzeba wejść na jej stronę - Zagroda dla wełnistych - a na niej dalsze instrukcje. A do wylosowania nie byle co!


zdjęcie ze strony Myszopticy

Kolory absolutnie moje, więc fajnie byłoby wylosować, ale jakoś mi ostatnio szczęście w niczym nie dopisuje. Ale komuś się uda na pewno :)

Przeglądałam całą masę blogów dla odmiany kosmetycznych. Boże, ile tego jest! Niektóre dziewczyny wykonują naprawdę kawał dobrej roboty. Ja nie jestem maniaczką kosmetyków pielęgnacyjnych, nie jestem też zupełnie konsekwentna w tej dziedzinie, ale metryka i odbicie w lustrze sugerują, że może powinnam się troszkę sobą zająć. Poznałam wczoraj bardzo dużo sposobów pielęgnacji, o których nie miałam bladego pojęcia. Bardzo zainteresował mnie temat samodzielnego przygotowywania kosmetyków. Z pewnością w najbliższym czasie spróbuję zrobić sobie jakieś serum z kwasem hialuronowym. No i koniecznie kupię olejek z drzewa herbacianego, którego działanie bardzo odpowiada moim potrzebom. Ciekawi mnie także olejowanie włosów, bo mam bardzo, bardzo zniszczone. Ale tu nie jestem pewna, czy dam radę, ponieważ żeby były efekty trzeba troszkę tych olejów powcierać. Bardzo zachęcająco brzmi też metoda OCM, o której czytałam już wcześniej u Brahdelt, ale dopiero teraz poszperałam więcej. Ponieważ jestem osobą, która bez makijażu nie wyjdzie do ludzi, zainteresowały mnie też podkłady i pudry mineralne oraz kremy BB. Tu jednak przydałby się sklep stacjonarny, żeby dobrać kolor, więc nie wiem czy się zdecyduję. Oczywiście można zamówić próbki, ale nie wychodzi to zbyt korzystnie cenowo, niestety. A ja ze względu na nieprzewidziane wydatki muszę troszkę przystopować z zakupami dokonywanymi dla przyjemności, a nie z konieczności.




niedziela, 28 października 2012

Pogoda wczoraj była taka, że niechętnie wyglądałam nawet przez okno. Ale musiałam wstać rano i pójść do dentysty. No i dzień do d... Na dłuższy czas pożegnam się z zakupami nie tylko włóczkowymi. Szlag mnie trafia, że nie mogę zęba wyleczyć z płaconego przeze mnie bądź co bądź ubezpieczenia zdrowotnego. Planowany zakup lodówki, na którą zarobiłam podczas pamiętnego wyjazdu, podczas którego zwiedzałam galerie handlowe, oddala się na bliżej nieokreślony czas. W dodatku ząb był już leczony jakiś czas temu, ale zdaje się nie został wyleczony. A teraz to po prostu masakra... I żeby było jasne lęk przed dentystą jest u mnie chyba zaraz za pająkiem, który jest na pierwszym miejscu.

Siedziałam więc w tych obrzydliwych okolicznościach przyrody w domu, starając się nie myśleć o tych niemiłych rzeczach. Trochę mi w tym pomagał Peter Gabriel i jego nowa płyta "New Blood", która ukazała się 10 października. Są na niej znane mi już utwory w orkiestrowej interpretacji i na razie nie mogę się zdecydować, który najbardziej mi się podoba. Każdy utwór działa jak balsam na moją zbolałą duszę. Swoją drogą bardzo żałuję, że nie byłam na koncercie w Oświęcimiu, bo bardzo chciałam...

W tematach robótkowych - zabrakło mi kilkunastu centymetrów włóczki, żeby skończyć chustę... Wygląda to tak:


Zdjęcie zrobione byle jak, przy sztucznym i kiepskim świetle, byle tylko pokazać co mi się przytrafiło. Jakoś sobie oczywiście poradzę, no ale to prawdziwa złośliwość losu!

A Cleopatra dalej nie zeszyta... Zabrałam się już nawet raz za nią i uczyłam się dzielnie tego kitchenera, czy jak mu tam. Ale z zapału nie wzięłam pod uwagę wzoru i tego, że musi się jedna część z drugą zgadzać. No i jak skończyłam to się okazało, że jest przesunięcie. Sprułam, odłożyłam i czeka wraz z kilkoma innymi... Chyba jednak cierpliwość nie jest moją mocną stroną.



niedziela, 21 października 2012

Płoną góry, płoną lasy...

Kocham jesień. Nie tylko tą złotą, choć oczywiście ta jest najpiękniejsza, najbardziej kolorowa i malownicza.


Dlatego korzystając z pięknej, zupełnie nie jesiennej pogody pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby. Wczoraj wykończyliśmy się dość długą wycieczką w góry, byliśmy w moich ukochanych Śnieżnych Kotłach.



Dziś nogi mnie bolały, więc wielkich spacerów, ani biegania nie było. Tylko spacer. Ale jaki! Moja trasa biegowa dosłownie zapłonęła od barw. Oczu nie mogłam oderwać! Więc na pamiątkę uwieczniłam, żeby móc wrócić do tych obrazów.









środa, 17 października 2012

Na miarę potrzeb

Bardzo dziękuję za pochwały mojej poduszki. Bardzo ją lubię i jest być może częścią większego pomysłu, ale kiedy powstanie reszta - nie wiem.

Ale teraz proszę bardzo, oto pierwsze zrobione przeze mnie skarpetki!


Wypróbowane, cieplutkie i w sam raz. Generalnie skarpetki nie są mi jakoś niezwykle potrzebne, ale na pewno się przydadzą. I mogą być sympatycznym prezentem!

Bardzo dziękuję Malguni za pokazanie mi początku i zmotywowanie mnie do  podjęcia próby ich wykonania. Okazało się to całkiem nieskomplikowane. Pogrzebałam trochę w internecie i znalazłam wiele mniej lub bardziej skomplikowanych sposobów wykonania pięty. Ostatecznie zrobiłam to rzędami skróconymi, ale zupełnie nie tak, jak widziałam na filmach. Otóż jak już zaczęłam robić piętę, zostawiałam ostatnie oczko, nie owijałam nitką tylko zawracałam nie odwracając robótki dalej robiąc prawe, ale od lewej do prawej. Nie wiem dlaczego tak sobie to wymyśliłam, ale było mi jakoś łatwiej. Później jak już dobierałam te zostawione ostatnie, to nabierałam też oczko poniżej i przerabiałam je razem z tym zostawionym. Czy ktoś coś zrozumiał?


poniedziałek, 15 października 2012

Prawda czasem boli

W sobotę gościnna e-dziewiarka czyli Mariola gościła u siebie bandę maniaczek, które miziały motki, wzdychały twierdząc, że motki do nich przemawiają i nabywały kolejne zapasy do przerobu. Te maniaczki mają za sobą doświadczenia, którymi chętnie się dzielą, więc będąc w dalhiowej rozpaczy poprosiłam o pomoc, wsparcie, radę - jak zwał tak zwał. Zdania były podzielone, ale przeważyły jednak te, że zwłoka Dahlii należy spruć, najważniejszy element czyli kwiatek wykorzystać w inny sposób. Jaki? Jeszcze nie wiem. Ale mimo moich wielkich oczekiwań, ten model nie jest chyba dla mnie. Wiem, że nie będę tego nosić w takiej formie, więc dam sobie spokój i do szafy robić nie będę.
Spotkanie zaowocowało także nową dla mnie umiejętnością, którą na razie z zapałem ćwiczę - robieniem skarpetek od palców magic loopem! Doszłam już do pięty, której sposób wykonania niestety nie został mi ujawniony w czasie spotkania, więc dziś przeszukiwałam internet. Chyba jestem mało rozgarnięta, bo jakoś nie mogłam do końca wszystkiego pojąć. W końcu opracowałam własną choć inspirowaną metodę. Jaki będzie efekt pokażę, jak skończę i wtedy wyjaśnię co i jak. Na razie pokazuję to, co jest.


Przy okazji zrobiłam zdjęcie poduszki wykonanej z chęci osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu rękodzielniczego. Prawda, że ładna?

środa, 3 października 2012

Cleopatra teoretycznie skończona. Skończona, ale (zawsze jest jakieś "ale") trzeba ją wykończyć tj. połączyć border z resztą magicznym kitchenerem, a ja jeszcze nigdy tego nie robiłam. Oczywiście prześledziłam kilka tutoriali, ale co innego oglądać, a co innego zrobić. O Dahlii na razie nie chcę nic mówić. Kolejne włóczki czekają i mam już nawet kilka pomysłów.

Zrobiłam w końcu zdjęcie ponad miesiąc temu skończonego Kelebka vel Motylka. Mimo że czarny, to kolorowy. Jest noszony często, bardzo go lubię i mój jest jakiś taki.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

alize flower alpaca alpaka Alta moda Alpaca Lana Grossa komin otulacz audiobook Ayatori bamboo fine bambus Batik bawełna bawełna anilux bawełna turkusowy beret Boo Knits Bransoletka Caprice bransoletki z koralików bransoletki z koralików Toho cascade yarns champagne chiagoo Chorwacja chusta na drutach chusta na szydełku Cleopatra Wrap color affection czapka czapka na drutach Czesław Miłosz delicious delight dodatki na drutach dodatki na szydełku donegal Dream team dreiklang drops Drutozlot druty e-dziewiarka Ella entrelac extra klasse fair island Feng Shui filigran Zitron Filisilk frędzle ginkgo granny square greina Hania Maciejewska himalaya kasmir islandzkie swetry lopi jedwab bourette jedwab traumseide jedwabny sweter Justyna Lorkowska Karkonosze kaszmir kelebek bawełna motylek Kid Silk kiddy's mohair ISPE kitchener Knit Pro kocyk dla dziecka kolczyki kolczyki rivoli Swarovski kolory Koniec świata kot książki lace Lace Lux Lana Grossa Lanesplitter skirt Lang Yarns len letni sweter na drutach loden Malabrigo Manos merino Merino 400 Lace Color merino sweter szary męski sweter mille colori baby mille colori big missoni mohair mural Muzyka narzęzia nauka Normandia Noro organico Out of Darkness Pan tu nie stał panda Pat Metheny patina Pięćdziesiąt twarzy Greya Piosenka o końcu świata podróże powidła Praga próbka przelicznik jednostek przepisy przędzenie rękawy Rios Riva rivoli rzędy skrócone seidenstrasse shadow wraps skarpetki na drutach Sock soft bamboo Solare Mondial spotkania dziewiarek spódnica na drutach storczyki street chic surf Swarovski sweet dreams sweter na drutach sweter na drutach z mohairu Szal Citron szal estoński szal na drutach Szklarska Poręba Szklarska Poręba Karkonosze sznurek bawełniany sznury szydełkowo-koralikowe szydełko szydełko tunezyjskie Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych techniki Toho triologie tutorial Twins Campolmi Vaa wakacje wełna Wenecja Wilno włóczka na szal wnętrza Wrocław wykończenia zagroda zamówienie zitron